czwartek, 30 września 2010

Wynotowane, zapamiętane - cytaty i czytatki ;-)


Im więcej wiem, tym więcej pozostaje do odkrycia


Historia magistra vitae est czyli historia nauczycielką życia


"...ze wszystkich przeto nauk, jakie stworzono dla ukształtowania ludzkiego, żadna nie wydaje (się) tak świetna i wzniosła, jak ta, która uczy nas dziejów"
Jan Długosz


"Przeszłość to dziś, tylko cokolwiek dalej"
Cyprian Kamil Norwid



"Ojczyzna - to ziemia i groby 
Narody tracąc pamięć - tracą życie". 
C.K. Norwid

"Chcąc zrozumieć teraźniejszość zapytaj o przeszłość"
Z.Mierzejewski


"Kropla drąży kamień"


"Jeśli nie wejdziecie na nieznane drogi, nigdy nie dotrzecie do nieznanych miejsc"
Chińskie przysłowie


"Szukam, szukania mi trzeba
Domu gitarą i piórem
A góry nade mną jak niebo
a niebo nade mną jak chmury"
"Sielanka w Domu" fragment. Wolna Grupa Bukowina


verba volant, scripta manent czyli słowa ulatują, pismo pozostaje


"Racją nadrzędną jest, aby to, co piszemy, było jak najbardziej wartościowe: osadzone w krajobrazie przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, osadzone w perspektywie południków i równoleżników, budząc refleksje, pożywne i lekkostrawne." 
Od Stołpców po Kair-Melchior Wańkowicz

"Pomiędzy ludźmi nikt nie jest bez imienia"
Odyseja Homera


Wszędzie dobrze, gdzie jesteśmy, bo to właśnie my,
Bez nas byłoby nam smutno i w ogóle wstyd.
Bo dopóki jesteś sobą, lepiej ci niż bez,
Ważną jesteś wszak osobą, gdyś w ogóle jest.
M. Wojtyszko, Trzynaste piórko Eufemii

Moja Inwokacja
Pradziadowie moi! Co po Was „się ostało”?
Pożółkłe zdjęcie, które cudem ocalało.
Gliniane skorupy w ogrodzie wykopane.
Miejsce spoczynku na cmentarzu zapomniane.
Brak tytułów szlacheckich, majątku, klejnotów.
W izbie pamięci kilka drewnianych przedmiotów.
Zapis w obcym języku w metryce widnieje.
Pogmatwana historia, trudne losów dzieje...
Zostały słowa modlitwy i pieśni ludowe.
Dni poświęcone Bogu, święta narodowe.
Wieszczów strofy krzepiące, niosące pociechę.
Ksiąg rymy składne, które trafiły pod strzechę.
Szacunek dla pracy i miłość do ojczyzny.
Przywiązanie do tradycji i ojcowizny.
Aż tyle zostało! Lecz to chyba nie wszystko?
Mam przecież noszone od pokoleń nazwisko.
Jaziewo, 3 maja 2008 r. Józef Matyskieła

"Koń - jaki jest, każdy widzi" bardzo trafny fragment opisu konia z jednej z pierwszych encyklopedii autorstwa Benedykta Chmielowskiego

["...
Paletę barw widzieć w szarości,
Gdy mówią ci:" Spokojnie!"- się złościć,
Marzyć, choćby nie było nadziei.
Pamiętać gdy inni zapomnieli..."]
fragment wiersza Józefa Matyskieły rodem z Jaziewa

„A GDYBYM ZAPOMNIAŁ O NICH, TY BOŻE WIELKI NA NIEBIE ZAPOMNIJ O MNIE"
Adam Mickiewicz III cz DZIADÓW




"...Mowy starca krążyły we wsi po kryjomu;
Chłopiec, co je posłyszał, znikał nagle z domu,
Lasami i bagnami skradał się tajemnie,
Ścigany od Moskali, skakał kryć się w Niemnie
I nurkiem płynął na brzeg Księstwa Warszawskiego,
Gdzie usłyszał głos miły: "Witaj nam, kolego!"
Lecz nim odszedł, wyskoczył na wzgórek z kamienia
I Moskalom przez Niemen rzekł: "Do zobaczenia!"
Tak przekradł się Gorecki, Pac i Obuchowicz,
Piotrowski, Obolewski, Rożycki, Janowicz,
Mierzejewscy, Brochocki i Bernatowicze,
Kupść, Gedymin i inni, których nie policzę;
Opuszczali rodziców i ziemię kochaną,
I dobra, które na skarb carski zabierano..."
Adam Mickiewicz "Pan Tadeusz" księga I Gospodarstwo


"I tłum począł się rozpraszać, największy zaś płynął do oficyn, w których liczne stoły były już zastawione. Pan Zagłoba szedł na czele - pan Korf zaś wraz z pułkownikiem Ganchofem udali się do księcia, który siedział na naradzie z posłami szwedzkimi, z księdzem biskupem Parczewskim, z księdzem Białozorem, z panem Adamem Komorowskim i z panem Aleksandrem Mierzejewskim, dworzaninem króla Jana Kazimierza, czasowo bawiącym w Kiejdanach."
Henryk Sienkiewicz, Potop, Tom I, rozdział 12
Książę kłaniał się głową i ręką, następnie jął witać gości zebranych na estradzie, którzy podnieśli się w chwili, gdy wchodził. Byli tam między znakomitszymi, oprócz samej księżnej, dwaj posłowie szwedzcy, poseł moskiewski, pan wojewoda wendeński, ksiądz biskup Parczewski, ksiądz Białozor, pan Komorowski, pan Mierzejewski, pan Hlebowicz, starosta żmudzki, szwagier hetmański, jeden młody Pac, oberszt Ganchof, pułkownik Mirski, Weissenhoff, poseł księcia kurlandzkiego, i kilka pań z otoczenia księżnej
Potop, Tom I, rozdział 13


"Nie podam ręki mężczyźnie, który nie potrafi wymienić nazwisk i imion pradziadków wraz z panieńskimi nazwiskami prababek"
Melchior Wańkowicz


„Obce rzeczy wiedzieć dobrze jest, swoje obowiązek”
Zygmunt Gloger



"Lekceważenie pamiątek rodzinnych jest zarazem pomiataniem narodową przeszłością" 
Józef Ignacy Kraszewski

 "Szczęsny, kto ojców swoich rad wspomina,
Kto, rozradowan wielkością ich czynu,
Zabawić umie słuchacza i siebie
Widzi z rozkoszą na końcu, jak piękny
Zamyka szereg"
J.W.v Goethe „Ifigenia z Taurygii"


 „Każdy zna każdego w sześciu stopniach oddzielenia“ [tzw. eksperyment „świat jest mały”
przeprowadzony przez psychologa Stanleya Milgrama. Doświadczenie ma stanowić część hipotezy, że każdy człowiek jakiejkolwiek dużej społeczności, może być ze sobą spokrewniony dzięki krótkim seciom pośrednich znajomych
źródło: WIKIPEDIA



KTO NIE SZANUJE I NIE CENI PRZESZŁOŚCI
TEN NIE JEST GODZIEN SZACUNKU TERAŹNIEJSZOŚCI
ANI NIE MA PRAW DO PRZYSZŁOŚCI
Józef Piłsudski

Wszyscy umiemy zabijać czas, ale nikt nie potrafi go wskrzesić


Z przemówienia C. D. af Wirsén -sekretarza Akademii Szwedzkiej przyznającej Nobla

"...Pielęgnują wspomnienia przeszłości, aby wzmocnić nadzieję
na przyszłość. Twórczość ich sięga głęboko korzeniami w przeszłość, 
jak potężny Baublis w puszczach litewskich, ale korona ich szumi 
w wichrach dnia. Takim reprezentantem literatury i ducha narodu jest 
człowiek, którego Szwedzka Akademia w tym roku odznaczyła 
Nagrodą Nobla. 
Jest on obecny tu wśród nas, a nazwisko jego jest 
Henryk Sienkiewicz”.

[Zbigniew Folejewski, Sienkiewicz w Szwecji]




poniedziałek, 27 września 2010

Cmentarze - otwarta księga

"Ojczyzna - to ziemia i groby 
Narody tracąc pamięć - tracą życie". 
C.K. Norwid



Cmentarz jest jak otwarta księga, z której wiele możemy odczytać. Nie wymaga pisania podań, opłat za wstęp, zgody na fotografowanie. Już samo spacerowanie alejkami między nagrobkami może nam udzielić wielu odpowiedzi na pytania, które powinien sobie stawiać każdy poszukiwacz-genealog. Na nagrobkach często zapisane są informacje, których uzyskanie w instytucjach wymagałyby spełnienia wielu formalności lub po prostu dzisiaj ze względu na zniszczone źródła jest już niemożliwe. 
Możemy tu dowiedzieć się o dacie śmierci, czasem o jej przyczynie (zmarł tragicznie, zmarł po długiej chorobie), ile lat osoba przeżyła a tym samym ustalić datę urodzenia, pozyskać niekiedy jedyne ocalałe zdjęcie, właśnie z nagrobka. Jeśli na te wszystkie daty nałożymy wydarzenia historyczne które miały miejsce w tym regionie, a znane nam z historii, wówczas obraz i postacie w nich upamiętnione "ożyją i zaczną przemawiać" do nas. Z czasem stanie się tak, że rok 1914 nie będzie nam się kojarzył jedynie z wybuchem wojny światowej, a śmiercią lub narodzinami naszych przodków. Takie poznawanie historii z perspektywy własnej rodziny, na tle wydarzeń historycznych, określonych datami zapisanymi na nagrobkach wydaje mi się bardziej interesujące.
Z tego też powodu namawiam do odwiedzin na cmentarzach już po zebraniu pierwszych informacji podczas rodzinnych spotkań. Dla tych, którzy nie połknęli bakcyla genealogii można potraktować taki spacer jak wizytę w swoistej galerii, izbie pamięci odeszłych pokoleń.


Pomnik rodz Adasia i Halinki Kossaczewskich
Pomnik sokólskiego proboszcza z 1876 roku

Wiersz nagrobny z XIX wieku

























Piękna żeliwna robota
Tak jak w wielu dziedzinach życia kiedyś, (architektura, rzemiosło) twórczość miała spełniać nie tylko funkcje użytkowe, ale i estetyczne, co można dostrzec także podczas spaceru cmentarnymi alejkami. Podziwiając kunszt rzemieślników, być może niektóre z żeliwnych pomników na sokólskim cmentarzu odlane zostały w okolicach Sztabina, spuściźnie po hrabim Karolu Brzostowskim twórcy Rzeczpospolitej Sztabińskiej.

Powyżej prezentuję kilka zdjęć-przykładów z cmentarza w Sokółce, mojej rodzinnej miejscowości.
Sokółka to miasto na kresach białostockiego ma coś specjalnego i niezwykłego, już sam fakt, że było to miasto wielokulturowe nadaje mu wyjątkowy charakter. Historia tego miasta wymaga oddzielnego wątku. Skupiając się jednak wokół cmentarzy warto wspomnieć, że funkcjonowało ich tam kilka.

Nagrobek z hebrajskimi napisami. Kirkut w Sokółce
Kirkut w Sokółce. stan z ok 1993r


·   Żydowski Kirkut na miejscu gdzie dziś po części stoi szpital. Kirkut zdewastowany z rozkradzionymi nagrobkami, którego elementy wykorzystywano jeszcze długo po wojnie w budownictwie.

· Cmentarz prawosławny z tajemniczymi trzema kolumnami prawdopodobnie z okresu wojen napoleońskich [1800-1815] na tzw. pomiędzydwa które jest miejscową nazwą pochodzącą właśnie od określenia miejsca pomiędzy dwoma cmentarzami.


Kolumny stojące na obecnym cmentarzu prawosławnym. Okres ich powstania to przypuszczalnie ok 1806 rok kiedy ten teren  był po prostu cmentarzem grzebalnym dla katolików, ewangelików i prawosławnych
Z tej strony były zainstalowane płyty mówiące z jakiej okazji i okolicznościach powstał ten pomnik

·   Rzymsko-katolicki cmentarz malowniczo położony na wzgórzach opodal kościoła, od którego prowadzi nań mieniąca się kolorami, zwłaszcza jesienią alejka. Trzeba tu zaznaczyć, iż jeden z pierwszych cmentarzy grzebalnych znajdował się w miejscu gdzie dziś stoi murowany kościół pod wezwaniem Św. Antoniego oraz otaczający go plac. Urodę samej miejscowości jak kościoła i jego okolicy możemy zobaczyć w serii filmów Pana Jacka Bromskiego „U Pana Boga za piecem”, „U Pana Boga za miedzą”, „U Pana Boga w ogródku”

·   Cmentarz ewangelicki, dziś zapomniany i zarośnięty. Przetrwało zaledwie kilka przykrytych niegdyś, darnią nagrobków. Powstał on prawdopodobnie w odpowiedzi na zapotrzebowanie społeczności ewangelickiej, której przybywało coraz więcej już po pierwszym zaborze, kiedy Sokółka przypadła w udziale Prusom oraz w późniejszym okresie (moje przypuszczenia). Kolejna wersja opowiada iż w tym miejscu był zlokalizowany ogólny cmentarz grzebalny, po tym jak w XVIII i XIX wieku zaczęto usuwać cmentarze poza granice miejscowości ze względów sanitarnych. Być może, te malowniczo położone miejsce na wzgórzach sokólskich zapoczątkowane zostało okazjonalnym pochówkiem żołnierzy napoleońskich z kampanii 1806/1807 roku.


Jeden z nielicznych zachowanych nagrobków na dawnym cmentarzu tzw. ewangelickim dziś zniwelowanym i scalonym z prawosławnym.1814 rok
(Ród Michaelisów został osadzony ok. 1717 r do obsługi powstałego szlaku pocztowego, byli urzędnikami pocztowymi)


Ocalałe (wielojęzyczne) nagrobki wydobyte podczas niwelacji terenu wmurowane w okalający mur
fragment pięknego pomnika wydartego z ziemi, 1863 rok, druga połowa XIX w. 

Widok zniwelowanego tzw. cm. ewangelickiego od strony ul. Mariańskiej


  •      Muzułmański Mizar znajdujący się w pobliskich Bohonikach tchnący nieco egzotyką bijącą z odmienności zwyczajów i arabskich liter na niektórych nagrobkach.



"W imię Allaha Miłosiernego, Litościwego"









Mizar w Bohonikach na którym chowani są muzułmanie z całej dawnej Rzeczpospolitej. Proszę zwrócić uwagę w którą stronę zwrócony jest grób, a w którą napis.


  •  oraz liczne miejsca pochówku, jak wiejskie cmentarze oraz miejsca upamietniające żołnierzy walczących o wolność (w tym radzieckich) cokolwiek za tym słowem wolność się skrywało.


Żeliwny pomnik na jednym z wiejskich cmentarz z okolic Sokółki

    
Cm. wojskowy żołnierzy radzieckich w Sokółce

    Na sam koniec perełka, jeśli chodzi o wiek zabytku XVII wiek - rok 1657. Chodzi o przydrożny kamień z wkutym weń krzyżem w miejscowości Bierwicha na trasie Sokółka - Dąbrowa Białostocka, na którym to widnieje takowy napis: "AD 1657 Moskal Litwę splądrował, złamawszy mir wieczny".
    Wg lokalnej legendy kamień był bardzo niepokorny - i rósł a mimo wielokrotnych prób jego zniszczenia ocalał do dziś. Ocalenie swoje być może zawdzięcza "gościnnym" wodom strumienia, w którym polegiwał w trudnych czasach.
Wydobyty w 1921 roku po ostatecznym ukonstytuowaniu się granic i odzyskaniu niepodległości pojawiał się i znikał, aby przypominać o krzywdach.




Rosjanie po 17 września 1939 roku podjęli się próby wysadzeni go, stanęło jednak na tym że, został ponownie zepchnięty do strumienia poniżej. Wydobyty po raz kolejny przez Niemców w 1941 roku trwa do dziś. Jego powstanie wiąże się z "Potopem Szwedzkim”, kiedy to osłabioną wojnami Rzeczypospolitą Obojga Narodów najechały wojska rosyjskie grabiąc, plądrując i mordując. Swoją drogą jest to jeszcze jeden dowód na to jak historia zatacza krąg i lubi się powtarzać.



poniedziałek, 20 września 2010

Grabowo - historia jednej z rodowych miejscowości






Grabowo-historia jednej z rodowych miejscowości
Historia Grabowa, jaką można prześledzić na podstawie różnych publikacji sięga, co najmniej XIV wieku, czyli liczy sobie już blisko 700 lat. Wieś ta w swoich początkach była nazywana i zapisywana różnie; Trelogibino, Trlogi, Grabowo-Tryłogi czy też w końcu obecnie używaną nazwą Grabowo. Być może tą nazwę, jak możnaby się domyślać zawdzięcza drzewu grab, które kiedyś mogły porastać okolicę zanim ją wykarczowano i wydarto puszczy. Wieś wchodzi w skład gminy i parafii Krasnosielc gdzie już w akcie założycielskim (erekcyjnym) tej parafii z 1386 roku wspomniane są aż dwie wsie pod wspólną nazwą Trloga, czyli Trelogij bino.
Nazwy tych miejscowości przez wieki ewoluowały, co widać na starych mapach, pojawiając się w różnych formach np. Bagienice Trylogi, Trłogi, Grabowo Trylogi.
O zmianach językowych, jakie ta nazwa przechodziła, przeczytać możemy między innymi w książce „Nazwy miejscowe północnego Mazowsza” wydaną przez Polską Akademię Nauk. Komitet Językoznawstwa.
Fragment książki omawiający zachodzące zmiany nazwy miejscowości Grabowo
Ze starych map jak i relacji regionalistów dowiadujemy się między innymi, że pierwsze siedziby mieszkańców Grabowa być może znajdowały się bardziej na południe od obecnych zabudowań a miejsce te nazywane jest do dziś Starym Grabowem.


Mapa okolic Grabowa Trylogi z 1839 r.
Część rodzin osiedliła się nieco dalej zakładając wieś Pyrzanki obecnie Perzanki Borek, która stała się z czasem gniazdem rodowym Pyrzanowskich vel Perzanowskich spowinowaconych również z moimi przodkami o nazwisku Żebrowski. Na dzień dzisiejszy nie potrafię powiązać wszystkich Żebrowskich, jacy zamieszkiwali w Grabowie, lecz mam liczne wskazówki, (metrykalia), że wszyscy oni byli ze sobą skoligaceni poprzez różne rody między innymi: Rawa, Perzanowskich, Budnych, Olkowskich, Majewskich, Czarkowskich i wiele innych, których potomkowie do dziś zamieszkują Grabowo i okolice.
Grabowo zaliczano do tzw. wsi szlacheckich, których mieszkańcami i właścicielami cząstkowymi była szlachta zagrodowa, która dowolnie dysponowała swoją ziemią sprzedając lub oddając w posagu ziemię np. na wschód od Grabowa nowo przybyłym, w ten sposób powstała wieś Przykuty (vel Psikuty) nazywaną niekiedy także Nowosiedlinami. Ja jednak w tym miejscu chciałbym zwrócić uwagę na inną opodal położoną wieś Amelin, która pojawia się w pewnym momencie na kartach historii, jako Amelin vel Nowosiedliny, o czym przeczytamy w „Słowniku geograficznym Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich” tom VII, str. 271.

Mapa okolic Grabowa z 1866 r. Powiat Makowski
Prawdopodobnie drugi człon nazwy, czyli Trylogi, jak wskazuje na to wielu znawców historii regionu pochodzi od nazwy rzeczki, strumienia Trylogi, która kiedyś wiła się po okolicy. Dziś w dobie melioracji ślad po niej zaginął i trudno by było ją umiejscowić.
Faktem nie bez znaczenia dla samej nazwy jest też i to, że miejscowość tą zamieszkiwał ród szlachecki Grabowskich, który otrzymał przywileje osadnicze na 30 łanach miary chełmińskiej od Księcia Janusza I, potwierdzone na piśmie w 1418 r. oddając im na wieczność z wszelkimi użytecznościami i barciami wspomniane 30 łanów oraz nakładając różne zobowiązania m.in., aby z każdych 10 łanów wystawili rycerza zbrojnego o wartości 4 kop groszy praskich „In pancerio, sub (s) caleptra klobuczek vulgariter dicta”, co należy odczytać w kolczudze pod kapeluszem potocznie zwanym kłobuczkiem, czyli po prostu chełmem. Jak też to, że co roku na św. Marcina mają zapłacić po 8 groszy praskich od każdego łana.
Tak, więc być może od wtedy jedną z Trylogibino zaczęto nazywać Grabowem, jako miejscem zamieszkiwania Grabowskich, którzy nosili herb Pobóg lub Pomian, ale w tym dokumencie oprócz imion Jan i Bartłomiej z Grabowa herbu się nie wymienia.
Nadania takie wiązały się przeważnie z pewnymi zasługami jak i chęcią zasiedlenia przez książąt mazowieckich a potem i króla najdalszych rubieży ówczesnych granic z Prusami i państwem krzyżackim. Można zaryzykować stwierdzenie, iż była to osada z pogranicza a więc i charakter osadnictwa mógł być bardziej wojskowo-porządkowy.
Nazwa Grabowo i Trloga przewija się przemiennie w różnych dokumentach i tak np. w lustracji królewskiej z 1616 roku stwierdza się między innymi, że w Grabowie mieszkał 1 bartnik.
W roku 1425 Andrzej, Piotr, Grzegorz i drugi Piotr z Trlogi odkupują od Dobiesława z Janikowa 20 włók nad rzeką Tymianką. Kolejną wzmianką jest zapis, iż niejaki Piotr zwany Surała z Trlogi odkupił od księcia Władysława za 20 kop groszy 20 włók Łubianna w pobliżu Kolna.
Śledząc dalej dokumenty dowiemy się, że w 1451 roku Bartłomiej z Trlogi osiedlił się w ziemi wiskiej, a w pobliżu Dobrzycy osiedlili się Grabowscy z Grabowa Trlogi herbu Pomian.
W 1460 roku nad rzeką Ciemianką występował Jan Trloga (Johannes Trloga) herbu Pomian, a w 1487 z Więcławem Gomółką wspomniany jest Jan Stary Gomółka zwany inaczej Janem Starym Grabowskim z Gomółek herbu Pomian.
W ten sposób Grabowscy rozeszli się po nowych ziemiach Mazowsza od Ełku i Rajgrodu aż do ziemi nurskiej, zakładając kolejne osady, często o nazwie Grabowo.
Wracając do naszego Grabowa trzeba zaznaczyć, że ziemie tę zaliczano do tzw. ziemi różańskiej i jak możemy przeczytać w „Słowniku Geograficznym Królestwa Polskiego i innych krajów słowiański”, tom II str. 783 z 1881 roku

Grabowo Trylogi wieś szlachecka, powiat makowski, gmina i parafia Krasnosielc. W 1827 r. było tu 14 domów i 71 mieszkańców.

w innym miejscu czytamy

W skład gminy Krasnosielc wchodzi osada Krasnosielc oraz 3 wsie szlacheckie: Grabowo-Tryłogi, Pienica Wielka i Rózieck. Jedna wieś z ludnością mieszaną (szlachta i włościanie) Wola Pienicka oraz 16 wsi włościańskich: Amelin (vel Nowosiedliny), Bagienice Tryłogi, Biernaty Pienice, Chłopia łąka, Drążdżewo, Drążdżewska Wólka, Elżbiecin, Grądy, Karolinowo, Łazy, Niesułtowo, Pieczyska, Przytuły, Raki, Sielc i Suche.

Jeszcze w innej książce pt. „Sylwan. Zbiór nauk i urządzeń leśnych i łowieckich” z 1838 r. możemy się dowiedzieć rzeczy nad wyraz ciekawych o kopalniach bursztynu, jakie w samym Grabowie i okolicach funkcjonowały jeszcze w pierwszej połowie XIX wieku z powodzeniem wydobywając kawałki ponad 3kg ważące.
Czasopismo z XIX wieku opisujące historię wydobywania bursztynu






Drążdżewo. kapliczka wotywna upamiętniająca ofiary cholery






Droga Raki-Papierny Borek tzw "szubienice" pomnik w hołdzie powstańcom z 1863 r.
Drzewo z wrośniętymi krzyżami
Już wkrótce, bo w roku 1831 i 1886 zapisy, co do ilości mieszkańców musiały ulec zmianie ze względu na szalejącą na Mazowszu epidemię cholery, którą jak można przypuszczać przywieźli ze sobą rosyjscy żołnierze przeniesieni tutaj z dalekiego wschodu dla pilnowania porządku w buntowniczym Nadwiślańskim Kraju. Śladami po morowym powietrzu z 1886 są dwa drewniane krzyże stojące do dziś w Grabowie mające ochronić mieszkańców przed jego skutkami.

Wrośnięte krzyże


















Jednak najciekawsze historie mogą być skrywane szumem drzew i milczeniem starszych ludzi, którzy niejedną historię pamiętają. O strachach na rozdrożach czyhających, o krzyżach, co w drzewach się chowają o zapomnianych mogiłach żołnierzy w niejednej wojnie poległych, o miejscach dziś tylko z pozoru nieistniejących jak zapomniane siedliska, cegielnia czy szkoła. W czasach dzisiejszych ta wieś leżąca troszkę na uboczu cywilizacji stanowi cichy zakątek dla ludzi spragnionych ciszy i spokoju.

W opracowaniu wykorzystałem niektóre nieznane mi wcześniej informacje zebrane przez Panią Urszulę Dembicką ze śpiewnika "Niech łączy nas piosenka" wydanej w ramach projektu pod takim samym tytułem przez Koło Gospodyń Wiejskich w Grabowie w 2010 roku. Notkę historyczną przygotowałem na prośbę stryjny Teresy Mierzejewskiej, która po części została wykorzystana w tej publikacji pt. Kartki z historii Grabowa.

Baner 720x300

create your own banner at mybannermaker.com!
Copy this code to your website to display this banner!