
To nie jest tak, że mnie nie ma lub, że zszedłem do podziemia :)
Przygoda z genealogią trwa i się rozwija, a że trafiła na podatny grunt na biebrzańskiej ziemi, to tam siedzę.
Pragnę zachęcić wszystkich poszukiwaczy przeszłości do skorzystania z plonów działań całego stowarzyszenia JZI i funkcjonującego już czas jakiś wydawnictwa.