wtorek, 22 marca 2011

"Drzewo Genealogiczne" Jacka Kaczmarskiego

Nikt tak pięknie nie wyśpiewał swego drzewa genealogicznego wplecionego w historię Polski, jak Jacek Kaczmarski w piosence "Drzewo genealogiczne". Być może tajemnica jego tekstów tkwi w polskim malarstwie. Jak sam opowiadał, inspiracją były konkretne obrazy. Obrazy polskich malarzy, obrazy upamiętniające najważniejsze wydarzenia z historii Polski, które potem On sam tak pięknie potrafił wymalować w tekstach piosenek. Nigdy na żywo nie słyszałem jego wykonań ale te, które słyszałem w wykonaniu mego kolegi ze szkolnej ławy, Darka Sańki były niemniej emocjonujące i wciąż brzmią mi w pamięci. (To ten brodacz z medalikiem na piersi którego zdjęcie i grób przemknęło w okienku po prawej. Wówczas już ksiądz Darek Sańko.patrz też post  "Bierność i Życie")
Piosenkami Jacka Kaczmarskiego można było zilustrować ciekawie materiały na niejedną lekcje historii Polski, co też kiedyś czyniliśmy gdy w szkole całej prawdy o niej jeszcze nie mówiono.
I mimo że moi pradziadowie także byli raczej aktorami drugiego planu w głównym nurcie zdarzeń, nie zawsze stanowili dobry przykład dla następnych pokoleń, polecam wam pro publico bono wsłuchanie się w pieśń naszego polskiego barda, którego życie jak i historia równie mocno doświadczyły co losy naszego kraju.

Pamiętaj że najpierw trzeba na samym dole wyłączyć podkład muzyczny!



Rodowód mój nie sięga bursztynowych szlaków,
Mój praszczur się nie najadł na ciele Popiela,
I kiedy nie od razu budowano Kraków
Zabrakło także mojej krwi przedstawiciela.

Czy byli pod Grunwaldem - milczą kronikarze,
Jeżeli wzięli Moskwę - to ich tam zjedzono.
Brakuje mi pradziadów w głównym nurcie zdarzeń
Bym mógł ich dać za przykład pro publico bono.

Za to jacyś przodkowie (widzę po swych ustach,
Których krój Epikura psuje wstyd nieszczery)
Musieli czuć się dobrze przy Saskich Augustach
I z Ciołkiem zwiedzać chętnie ogrody Wenery.

A ponoć moim krewnym był żołnierz-poeta
Co za Kościuszki szyj chciał biskupów, magnatów;
Ach czyżbym po nim przejął jakobiński nietakt
I czci brak dla błękitnej krwi i purpuratów?

Nie słychać o mym rodzie w Noc Listopadową
I nie zasilał chyba styczniowych patroli,
Z Syberii żaden z moich z posiwiałą głową
Nie wracał, by napisać księgę swych niedoli.

Za to jakiś zmarznięty francuski gwardzista
Miło ogrzał się w jednym z litewskich powiatów,
A znów Tatar Potockich czarnym okiem błyskał
Do stołecznej działaczki "Proletaryatu".

Najświeższe drzewa rodu mojego gałązki
Spłonęły za murami w getcie i w Powstaniu,
Lub w powojennym gruncie przyjęły się grząskim
I wypuściły pączek - o nim w jednym zdaniu:

Chodziłem do kościoła - oglądać witraże,
W komunistycznej szkole miałem same piątki,
Od dziecka byłem głodny podróży i wrażeń
Nieświadom, że to złego miłe są początki.

Nie mam blizn po kajdankach, napletek posiadam,
Na świat przyszedłem w czepku, nie pod ułańskim czakiem;
Po dekadzie wygnania - polskim jeszcze władam,
Proszę więc o dokument, że jestem Polakiem.

Nie ma blizn po kajdankach, napletek posiada,
Na świat ten przyszedł w czepku, nie pod ułańskim czakiem;
Po dekadzie wygnania - polskim jeszcze włada,
Prosi nas (!) o dokument, że jest Polakiem!

Jacek Kaczmarski
11.1.1993

1 komentarz:

  1. Stworzenie drzewa genealogicznego to bardzo ciekawa, pasjonująca i intrygująca praca. Podczas jego tworzenia bardzo często odkrywa się całkowicie zapomniane bądź wręcz nieznane historie. Ostatecznie drzewo genealogiczne przepięknie wyrysowane oprawione i wyeksponowane może zostać ozdobą niejednego domu i dumą jej bądź jego właściciela.

    OdpowiedzUsuń

Baner 720x300

create your own banner at mybannermaker.com!
Copy this code to your website to display this banner!