Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Noruk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Noruk. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 kwietnia 2012

"News from yesterday" - Wiadomości z wczoraj

Jak chyba w każdej polskiej rodzinie, może we wczesnych lub nieco bardziej współczesnych pokoleniach, można odnaleźć ślady emigracji choćby czasowej. Kierunki tej migracji bywały różne w rożnych czasach o czym już zdążyłem wspomnieć w poście pt. "Po polsku poza Polską".
Sam również w burzliwych latach 90-tych, Polskiej transformacji próbowałem znaleźć swoje miejsce w Holandii gdzieś opodal Hook van Holland i miejscowości Monster. Było miło, ale jednak mimo pierwszego zachwytu wolności coraz bardziej odczuwałem, że tam zawsze będę obcy.

ok 1991 r. Holandia. w tle miasteczko Monster lub okolica

Niestety decyzja o wyjeździe w XIX lub na początku XX wieku nie była tak prosta jak moja. Żeby wyjechać trzeba było zdobyć wiele środków, spieniężając niemal wszystko do czego byłoby można jeszcze wrócić. Na wyjazd taki składała się cała rodzina. Pieniądze te płaciło się pośrednikom, którzy często tak jak i dzisiaj chodzili wokół ciebie dopóki dopóty wiedzieli, że są jeszcze jakieś pieniądze do wyciągnięcia.

Kuferek podróżny który towarzyszył emigrantom. źródło: Mini Muzeum Wsi  państwa Godlewskich  z Jaziewa
Większość emigrantów w tych wczesnych latach migracji obierała kierunek Ameryka czyli USA. Tam po przejściu kwarantanny np na Ellis Island i spisania nowo przybyłych, ścierali się z twardą rzeczywistością. Powrotu właściwie nie było z wielu powodów, a największym chyba był wstyd i zawód dla całej rodziny, która składając się na podróż, liczyła na wsparcie pozostałych w kraju.
Emigranci w tym nowym i obcym jeszcze kraju starali się trzymać razem. Stąd po dzień dzisiejszy całe skupiska ludności z regionu, czy wręcz miejscowości w konkretnych miastach i miasteczkach Stanów Zjednoczonych Ameryki. Takich miejsc jest wiele i nie będę wymieniał ich wszystkich wspominając choćby tylko Nowy York, Chicago.
Moi kuzyni na których ślady trafiałem wybierali np. New London, New Britain, obydwie miejscowości w stanie Connecticut. Poniżej zaprezentuję ślady jakie po nich pozostały, a na które natrafiłem w swoich poszukiwaniach, często dzięki pomocy życzliwych jak zwykle osób ze środowisk genealogicznych.

Akt urodzenia z 1888 r. Antoniego Mierzejewskiego, jednego z pradziadków stryjecznych który wyemigrował do Ameryki z Kamionowa (Kamienowo) na Mazowszu
Jego Amerykański akt zgonu, którego ślad prowadzi do rodziny Dembek
Jednym ze wspomnianych braci i siostrzeńców był mój pradziadek Władysław Jakub oraz dziadek Piotr Mierzejewski
I to co wydaje się być niesamowite dla nas w Polsce, a tam przynajmniej kiedyś było całkowicie normalne i stanowi doskonałe ułatwienie w poszukiwaniach np genealogicznych.
Każdy członek społeczności, nieważne jak bardzo zasłużony lub nie, jeśli był znany lokalnej społeczności mógł liczyć na dość skrupulatny i treściwy nekrolog. Same nekrologi stanowią bezcenne źródło informacji. Niestety szukać ich trzeba w bibliotekach za wielką wodą. Dziś w dobie dygitalizacji dostęp do nich staje się coraz łatwiejszy. Trzeba tylko wiedzieć co i jak lub z kim rozmawiać ;-)
Z innych źródeł wiadomo, że jeśli nasz kuzyn był niegrzeczny, niemoralnie się prowadził lub był zamieszany w przestępstwo, istnieje duże prawdopodobieństwo iż cała jego osoba wraz ze znaną rodziną także została opisana z wieloma szczegółami.

Prezentuję poniżej, także przesłane mi przez Garreta Mierzejewskiego, nekrologi rodziny Dembek, licząc po cichu, że może, ktoś, kiedyś z tej rodziny przeczyta i zechce się skontaktować. Może, jeśli Antoni żył, zmarł i pracował razem z Tomaszem Dembek, [synem Stanisława i Teresy Oliński, ur.1881 r. w Warszawie] pozostawił po sobie jakieś zdjęcia, pamiątki.  Zamieszczam te nekrologi, także dla kolejnego przykładu, na jak świetne i dokładne informacje, poszukiwacz może liczyć.



























Na koniec jeszcze jeden ślad dotyczący emigracji z rodziny Noruk z Jaziewa o której niewiele wiem. Z wielu aktów urodzeń jak i dokumentów na Ellis Island wynika, że część rodziny Noruk aka Naruk, wyemigrowała na przełomie XIX i XX wieku z Jaziewa i okolic poprzez Hamburg do USA. Potwierdzają to wspomnienia mojej Mamy o przychodzących paczkach z Ameryki do późnych lat 50 -tych.
W swoich poszukiwaniach na amerykańskich portalach trafiałem na ich ślady ale bez rozwinięcia kontaktu. Wydaje się że część tamtejszych Noruków zmieniła nazwisko na krótszą i bardziej zamerykanizowaną formę, Nork.
Ten nekrolog otrzymałem dzięki uprzejmości kolegi z Jamińskiego Zespołu Indeksacyjnego, Krzysztofa Zięciny. Dziękuję.



Dodawałbym i dodawał więcej zdjęć i tekstu dotyczących migracji osób związanych z moją rodziną ale w ten sposób ten post wydłużyłby się niemiłosiernie. Na koniec jednak nie mogłem się powstrzymać aby nie dodać kolejnego tekstu Pana Józefa Matyskieły, który na łamach lokalnej gazetki "Nasz Sztabiński Dom" publikował przez lata swoje świetne, wspomnieniowe teksty. A więc zapraszam do lektury "Za chlebem" Pana Józefa Matyskieły

Za chlebem

       Kończył się wiek XIX. Przeminął czas okrutnych wojen, morowego powietrza i głodu. Naród Polski odradzał się z nadzwyczajną siłą. W ostatnich dziesięcioleciach ludność naszego kraju podwoiła się. Nastąpiło katastrofalne przeludnienie. Problem ten szczególnie dotknął obszary wiejskie. Nie inaczej było też w naszej okolicy. W rodzinach naszych pradziadów przybywało potomstwa, którego liczba – mimo wysokiej śmiertelności - nierzadko dochodziła nawet do dziesięciu. Ziemia będąca w posiadaniu chłopów od ogłoszenia w 1864 roku przez cara ukazu uwłaszczeniowego dzielona była na kolejnych potomków. Coraz częściej brakowało chleba i miejsca w wiejskich chałupach.
     W tym czasie nastąpiła w świecie era rewolucji przemysłowej podnosząc błyskawicznie poziom życia w niektórych krajach. Na dodatek po zniesieniu dotychczasowych, feudalnych realiów ekonomicznych, wprowadzona została gospodarka towarowo-pieniężna. W życiu naszych przodków pojawiła się nowa wartość – pieniądze. Porzucenie rodzinnego domu z przekleństwa stało się teraz błogosławieństwem, dającym nadzieję na zarobienie pieniędzy i poprawę warunków życia. Polacy, tak jak inne narody Europy, wyruszyli w świat.
     Jaziewo było wówczas gęsto zabudowane i również przeludnione. Położone po obu stronach ulicy (dzielone wielokrotnie od pierwszych nadań ziemi na początku XVIII w.)  siedliska miały nie całe dwadzieścia metrów szerokości. Dlatego też po obu stronach wsi, biegła po „zagumieniu” droga ułatwiająca dojazd furmanek ze zbożem do stodół. Nazywano ją  ułeczką.    
        Młodzież pochodząca z wielodzietnych rodzin, nie mając nadziei na poprawę warunków życia, zaczęła wyruszać w świat. Były to głównie wyjazdy za chlebem do Ameryki, krainy epokowych wynalazków i boomu gospodarczego.  Zdarzało się też, że w przypadku młodych mężczyzn powodem wyjazdu była chęć uniknięcia służby w rosyjskim wojsku lub ucieczka przed carskim wymiarem sprawiedliwości. Ci, którzy wyjechali pierwsi „zabierali” później swoje rodzeństwo, kuzynów i sąsiadów. Napływające do kraju pierwsze dolary rozbudzały pragnienia o amerykańskim śnie. Kto tylko mógł pożyczał pieniądze na drogę i wyjeżdżał. Wyjazd taki kosztował niemałą sumę w rublach (może ktoś z czytelników wie, jaka to była kwota?). Udający się na emigrację, odprowadzani przez bliskich, szli z tobołkami przez łąki w kierunku Nozdranki, gdzie odbywało się pożegnanie. Dla większości było to rozstanie z rodziną do końca życia. Przeprawiano się później łódką na drugi brzeg kanału, by dalej iść z przewodnikiem do leżącej w Prusach Wschodnich stacji kolejowej w Prostkach. Przewodnikiem w Jaziewie był Dąbrowski. Po kilku dniach spędzonych w kolejowych wagonach podróżni docierali do portów niemieckich: Hamburga lub Bremy, by później płynąć ponad dwa tygodnie statkiem przez Atlantyk do Nowego Jorku, Baltimore lub Bostonu. Urodzony w 1891 roku w Jaziewie Ignacy Milewski wypłynął z Bremy 12 marca 1907 roku statkiem SS „Wurzburg”, by 29 marca przybić do Ellis Island w Nowym Jorku. W niektórych przypadkach podróż morska rozpoczynała się też w Królewcu lub w portach holenderskich.
        Ellis Island to wyspa leżąca tuż przy wejściu do portu Nowy Jork. W latach 1892-1924 istniało tu centrum przyjmowania imigrantów przybywających na wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Odbywało się tu przesłuchanie i kontrola stanu zdrowia osób wjeżdżających. Po zrealizowaniu tej procedury, imigranci byli przewożeni na ląd, gdzie rozpoczynali nowe życie. Przez cały okres istnienia ośrodek ten przyjął ok. dwunastu milionów osób. Po I wojnie światowej St. Zjednoczone utworzyły w świecie sieć ambasad, w których można było ubiegać się o wizy. Wyeliminowało to potrzebę sprawdzania imigrantów w chwili ich przybycia.
       Z większości mieszkających w Jaziewie rodzin, ich krewni wyjechali do Ameryki. Nie zawsze jednak decyzja o wyjeździe była łatwa. Mogła się o tym przekonać Franciszka Krysztopówna. Gotową do drogi dziewczynę do zmiany planów nakłonił mieszkający naprzeciwko sąsiad Józef Paweł Andruszkiewicz.  Wkrótce odbyło się wesele, a w 1898 urodził się ich pierworodny syn, Józef. Zdarzało się, że w wyjeździe przeszkodził ktoś z rodziny. Zofii Szmygiel (ur.1902) uniemożliwił wyjazd jej brat Sylwester, który schował shipkartę. W podróż często udawało się kilkoro rodzeństwa. W rodzinie Józefa Janika (ur. 1912) wyjechało trzech stryjów. Natomiast czwarty z rodzeństwa, ojciec Józefa - Bolesław pojechał tam, żeby skłonić braci do przekazania mu ojcowizny. Wybuch I wojny światowej i choroba nóg sprawiły, że z dala od rodziny musiał spędzić całe dziesięć lat.
      Wśród emigrantów z Jaziewa były m. in. stryjeczne siostry: 19-letnia Marianna i 18-letnia Rozalia Krysztopówny w roku 1900 oraz 17-letni Stanisław Szmygiel w roku 1902. Ten ostatni przy osiedleniu się w Ameryce korzystał z pomocy pochodzącego z Janówka kuzyna Toczyłowskiego, by po kilku latach pomóc wspomnianemu wcześniej Milewskiemu. 
    Zderzenie z amerykańskimi realiami często okazywało się bolesne. Emigranci pochodzenia chłopskiego w uprzemysłowionym kraju dostawali ciężką, najgorzej płatną pracę w kopalniach, rzeźniach i w rolnictwie przy zbiorach owoców. Byli też zatrudniani w większości na stanowiskach dla niewykwalifikowanych robotników w zakładach przemysłowych.  Za wykonywaną pracę dostawali 1-2 dolary dziennie (znacznie poniżej średniej amerykańskiej pensji). Jednak emigrantom w USA żyło się z pewnością lepiej niż w ojczyźnie. Osiągany dochód pozwalał na utrzymanie rodziny i odłożenie kilkudziesięciu dolarów rocznie.
     Z mieszkających wówczas w Jaziewie trzech rodzin Matyskiełów, jednej w Mogilnicach i jeszcze kilku w regionie, na emigracji m.in. byli: Bolesław (ur. 1881) – wyemigrował w roku 1906; Jgnacy (ur.1875); Kazimierz (ur.1873) – wyemigrował w roku 1907 z Grodna; Franciszek (ur. 1889) – wyemigrował w roku 1913 z Suchowoli; Antoni (ur.1895); Pelagia (ur.1886); Adam (ur.1873) – wyemigrował z Suchowoli i Karol (ur.1870). Z mojej rodziny wyjechali dwaj bracia dziadka Antoniego: Bronisław i Stanisław.  Stanisław założył rodzinę i prowadził własny sklepik. Miał syna Józefa, który będąc rozrywkowym kawalerem przepuszczał w weekendy całotygodniowy utarg ojca. Ze Stanisławem utrzymywaliśmy kontakt listowny. W 1961 roku, będąc już w podeszłym wieku ostatni raz napisał do nas i przysłał mi zabawki, z których zachował się do dzisiaj mały plastykowy konik – jedna z niewielu pamiątek po tamtym pokoleniu. Z Bronisławem nie mieliśmy żadnego kontaktu.     
    W chwili wybuchu I wojny światowej amerykańska Polonia liczyła około 3 milionów osób. Największe skupiska polskiej ludności zamieszkiwały tereny od wschodniego wybrzeża po pogranicze z Kanadą w okolicy wielkich jezior. Życie na emigracji toczyło się wokół polskich parafii i organizacji o charakterze społeczno-narodowym i patriotycznym. Kiedy trzeba było walczyć o wolność ojczyzny, przebywający na emigracji młodzi Polacy masowo zaciągali się, jako ochotnicy do amerykańskiego wojska by bić się z Niemcami. Do armii amerykańskiej wstąpiło prawie 40 tys. Polaków. Wśród mężczyzn poddanych wówczas rejestracji figurują: Frank, Bolesław, Michael, Antoni oraz wspomniany wcześniej Bronisław Matyskieła. Być może z Bronisławem stało się coś w czasie wojny.   
    Młodzi Polacy z Ameryki zasilili też powstającą w 1917 roku we Francji „Błękitną Armię” gen. Hallera.  Niezależnie od koloru mundurów, walcząc z zaborcą, ponosili najwyższą ofiarę. Wcielony do armii amerykańskiej Wiktor Ostrowski z Czarniewa zginął 18 lipca 1918 roku w czasie niemieckiego ataku gazowego pod Verdun. Miał wówczas 29 lat.  Polegli też, będąc amerykańskimi żołnierzami: Wiśniewski z Dolistowa (matka z Kalinowskich z Jaziewa) i Mieczysław Kalinowski z Jaziewa (brat Michała). Pochodzący z Mogilnic Mikazy Aniszko (wyjechał do USA w roku 1908 w wieku 22 lat) uległ zatruciu gazem i po wyleczeniu wrócił do kraju.
        Do Armii Hallera zaciągnął się przebywający w Ameryce Józef Sieńko z Jaziewa, który po zakończeniu wojny pozostał w kraju. We wsi nazywano go później „Helerem”. W spisie żołnierzy Armii Hallera ujęci są Józef i Antoni Matyskieła.
       Po wypełnieniu swej misji, Hallerczycy ładowali się na statki w Gdyni by wracać do Ameryki. Na wieść o nadciągających ordach bolszewickich większość z nich zrezygnowała z wyjazdu, by wziąć udział w obronie ziemi ojczystej w lecie 1920 roku.
      Wśród rejestrowanych do poboru do wojska w czasie II wojny światowej znajdują się - sądząc po pisowni imion – w większości mężczyźni urodzeni już w Ameryce: John Joseph, Stefan, Stanisław, Edward P., John C., Joseph W., Walter F. i Walter W. Matyskieła.
     Zdarzało się, że pochodzący z naszego regionu emigranci wyjeżdżali w tamtym czasie do innych krajów. Jan Świerzbiński z Jaziewa przebywał w Brazylii. Po I wojnie światowej wrócił do rodzinnej wsi, by za zarobione pieniądze otworzyć sklepik. Jego „firma” - jako jedyna istniejąca w Jaziewie - jest ujęta w Księdze Adresowej Polski z 1929 roku.
     Bywało, że do kraju wracali też ci, którzy przebywali w Ameryce. Byli to najczęściej samotni mężczyźni, którzy nie założyli tam rodziny lub ci, którym się nie powiodło. W Jaziewie przed I wojną światową zamieszkał pochodzący z Promisk Stanisław Sawicki
(dziadek Edwarda Sawickiego), który za odłożone z pracy w „majnach” (ang. mine – kopalnia) 400 dolarów kupił ziemię od Janików i tu założył rodzinę. Wrócili też: jeden z Janików i Borkowski. Ten ostatni odsądził swoją część ojcowizny od brata i dożywał u Bogdziów. W 1971 roku powrócił na stałe Kazimierz Szmygiel. W czasie wojny był na Syberii, skąd trafił do Armii Andersa. Po przejściu całego szlaku bojowego i zakończeniu wojny pojechał z Anglii do wspomnianego wcześniej brata Stanisława. Zmarł w 1973 roku u rodziny w Jaziewie. Bardzo rzadko wracały całe rodziny. Do kraju po I wojnie światowej wrócili Leszczyńscy z Wrotek oraz Wiśniewscy z Dolistowa.
    Żoną Wiśniewskiego została w Ameryce pochodząca z Jaziewa Julianna z Kalinowskich, siostra Michała. Tam też urodziły się ich dzieci. Piszę o tym, ponieważ z Kalinowskimi łączy mnie dalekie pokrewieństwo. Z rodziny tej pochodziła jedna z moich prababek ze strony ojca – Michalina. Była żoną Wojciecha Kamińskiego w Jagłowie i miała dwie córki: Feliksę (1887-1919) – matkę mojego ojca i Teofilę (1888-1974) – zamężną za Matyskiełą w Suchowoli. 
    Odzyskanie w 1918 roku niepodległości nie zahamowało emigracji zarobkowej. Nasi rodacy nadal wyjeżdżali do Ameryki. Pojechał tam, stryjo mojej mamy - Antoni Tomaszewski z Jamin (były tam jego siostry Rózia i Wincka). Wrócił jednak po kilku latach, bo nie znosił „stawać na dzwonek do pracy”. Wyjeżdżano też za chlebem do Niemiec i Francji. W latach trzydziestych ubiegłego wieku w Niemczech byli Józef Borysewicz i Wacław Panasewicz. Do Francji pojechali m. in. Franciszek Andruszkiewicz, Zygmunt Olszewski, Stanisław Kuczyński i Kazimierz Sieńko. Andruszkiewicz doznał kontuzji w czasie pracy w kopalni. Po wyleczeniu został tam na stałe i założył rodzinę. W 1978 roku odwiedził w Jaziewie krewnych i znajomych, a wśród nich kolegę z czasów młodości -mojego ojca. Pracujący w przemyśle zarabiali więcej, natomiast ci na roli raczej niewiele. Zatrudnionemu u francuskiego farmera Kuczyńskiemu odłożone pieniądze nie wystarczyły na podróż i z wielkimi trudnościami dotarł do domu. Żartowano później we wsi, że Staś Kuczyński wrócił z Francji na piechotę.
     Niektórzy z przebywających we Francji polskich robotników zarazili się ideami głoszonymi przez Francuską Partię Komunistyczną, i to na tyle skutecznie, że szerzyli je po powrocie do kraju. Należeli do nich  Stanisław Feler z Kopytkowa, który za pierwszego Sowieta był przewodniczącym Rady Narodowej w Jaminach, a „za Niemców” został zastrzelony przez Ignacego Pawełkę - agenta niemieckiej Abwehry i  Władysław Pycz z Czarniewa.
          Zdarzało się, że przebywający na emigracji w Ameryce odwiedzali po latach swoich bliskich w kraju. W sierpniu 1960 roku przyjechał po kilkudziesięciu latach do Jaziewa Józef Sieńko (z innych niż „Heler” Sieńków). Odwiedził bliższą i dalszą rodzinę oraz znajomych. W czasie jego pobytu do wsi przyjechało kino objazdowe, by w remizie wyświetlić „Krzyżaków”. Na film tłumnie podążyła cała wieś. Sieńko był tym bardzo zdziwiony. Powiedział, że nie ma czasu chodzić u siebie do kina, a poza tym musi oszczędzać dolary.      
          Niemałą rolę w transporcie rodaków za ocean odegrały dwa polskie statki pasażerskie. Pierwszym z nich był zbudowany w 1936 roku we włoskiej stoczni M/S „Batory”. Zastąpił go w 1969 roku zakupiony w Holandii, TS/S „Stefan Batory”, który pływał przez Atlantyk jeszcze w latach osiemdziesiątych. 
         Emigracja w poszukiwaniu lepszego życia przez długie lata była nieodłączną częścią naszej rzeczywistości. Przez długie lata określenie „Amerka” oznaczało dobrobyt, nienaruszalność prywatnej własności i wolność obywateli, a także postęp i nowoczesność. Do wybuchu II wojny światowej wyjechało do Ameryki ok. 12 milionów Polaków. Nieocenioną była pomoc, jakiej udzielali swoim rodzinom w zniszczonym działaniami wojennymi kraju. Słowo: „dolary” miało wtedy magiczną moc. Drobne banknoty wkładane do listów, czy też paczki, przeważnie z odzieżą, były tu w kraju bardzo oczekiwane. Z przykrością należy jednak stwierdzić, że owe przesyłki były pokusą dla nieuczciwych pracowników poczty.
     Po II wojnie światowej wyjazdy zagraniczne naszych rodaków zostały początkowo bardzo ograniczone przez władzę komunistyczną. Na sile przybrały dopiero w latach siedemdziesiątych u.w. Ówczesne państwo, tworząc sklepy „Pewexu” znalazło sposób na ściąganie dolarów z rynku.   Emigracja do USA trwa po dziś dzień. Jeśli zaś chodzi o rodziny noszące moje nazwisko, to tu, w Polsce można je policzyć na palcach obu dłoni. Natomiast nazwisko Matyskiela noszą dziesiątki rodzin rozsianych po wszystkich stanach  A.P.

   
 W tekście wykorzystano ustny przekaz następujących osób:
Bronisław Matyskieła    (1907-1984),
Józef Janik                  (rocznik 1912),
Helena Matyskieła  (rocznik 1922),
Leopold Murawski (rocznik 1934)
oraz strony:
Ancestry.com i www.ellisisland.org

Grajewo, dn. 25 września 2008 roku.                                                                           Józef Matyskieła
  

piątek, 6 maja 2011

Wymierający Ród rodziny Noruk z Jaziewa



Minęła Wielkanoc 2011. Czas spotkań przy stołach, opowieści rodzinnych i snucia planów na przyszłość. To czas, w którym, składamy sobie życzenia, czas spotkań w rodzinnym gronie z dawno niewidzianymi osobami, choćby na ekranie komputera, czy usłyszenia w słuchawce telefonu. Takie życzenia i rozmowy stały się dla mnie inspiracją do napisania tego artykułu o wymierającym rodzie Noruk z Jaziewa, który w mojej genealogii i opowieściach rodzinnych zajmuje ważne miejsce.
Jestem powiązany z rodziną Noruk poprzez babcię macierzystą - Władysławę Orbik zd. Noruk [1902-1984]. Tak już jest, że pewne matrylinearne, czyli żeńskie linie mojego wywodu odgrywały znaczącą rolę w momencie, gdy męscy przedstawiciele linii patrylinearnej-męskiej umierali młodo osierocając swoich potomków.
Ostatni, znany mi męski przedstawiciel tego rodu w kraju, wujek Edward Noruk [1935-2004] zmarł w chorobie kilka lat temu, pozostawiając po sobie żonę i dwie zamężne córki. Wujek Edzio, bo tak go nazywaliśmy, jak wielu męskich przedstawicieli rodziny Noruk, był żywym komentatorem wydarzeń politycznych, osobą dość apodyktyczną i autorytarną żyjącą w zgodzie z rodzinną tradycją.
W tym rodzie kobiety były skazane na rolę drugoplanową, dlatego też moja babcia tak długo zwlekała z zamążpójściem a "Ciocia Polcia" [właściwie babcia cioteczna Apolonia Noruk [1908-1981] nigdy nie wyszła za mąż, pozostając przy rodzinie swego brata do końca swoich dni. Decyzja babci Władysławy o zamążpójściu prawdopodobnie nie miałaby szans na realizację gdyby nie zgoda brata Jana Noruka [1895-1973], który miał wiele sióstr. Każdy ślub jednej z nich groził uszczupleniem ziemskich zasobów rodziny lub pomniejszeniem majątku z którego trzeba było uposażyć siostry. 
Okres powojenny dawał dla rodziny Noruk szansę na przetrwanie. Niestety wówczas śmierć zebrała swoje żniwo, głównie wśród męskich potomków. W tej rodzinie także wiele osób umierało młodo, nie zawsze z przyczyn naturalnych, zwłaszcza męskich przedstawicieli, jedynie kobiety przetrwały dożywając sędziwego wieku a i to nie wszystkie. Norbert Noruk [1932-1952],  Zyta Noruk [1942-1963], Stanisław Noruk {1963-1963], Janusz Noruk [1965-1968]. Mariusz Noruk [1971-1971]
Ochotnicza Straż Pożarna w Jaziewie, w środku z numerem 27 - Jan Noruk
Norukowie byli zawsze zaangażowani w życie polityczne, społeczne i patriotyczne naszego kraju. Legenda głosi, że jeden z przedstawicieli rodu chodził do króla z petycją, być może chodzi tu o taki zapis jak ten z 15 XI, 1796 kiedy włościanie kwatery Jamińskiej, klucza Ostrowieckiego w Amtcie Grodziskim zwracają się do kamery z prośbą o interwencję w sprawie wolnego wstępu do lasu i ulgi w podatkach; rkps; pol.; sygn. 1163; k.1.Jaminy. Niestety nie dotarłem do materiałów źródłowych dot. tych wydarzeń.
Najstarszy jak do tej pory ustalony przodek Maciej vel Mateusz Noruk [ok.17??-18??] widnieje na listach, jako skazany i zesłany za pomoc w Powstaniu Styczniowym. W książce "Zesłańcy Powstania Styczniowego z Królestwa Polskiego" w opracowaniu Zofii Strzyżewskiej są listy skazanych za udział i pomoc w powstaniu gdzie, na str. 116 poz. 137 widnieje Noruk Mateusz 10: 1324, co przy łacińskim zapisie Mathias może równie dobrze znaczyć Maciej co i Mateusz. Wszystko to wymaga jeszcze dokładniejszego zbadania, a materiały, jeśli nie w AGAD mogą być rozrzucone w archiwach Białoruskich, Rosyjskich lub Litewskich a nawet Ukraińskich.


Akt małżeństwa Macieja Noruka z Teresą Haraburda. 26.12.1821 r

Z zesłania tego Maciej vel Mateusz podobno wracał na piechotę przez blisko 2 lata. Jego potomek Jan Noruk, brat rodzony mojej babci Władysławy Noruk był zaangażowany w działalność organizacji strzeleckiej w okolicach, współzałożenie Ochotniczej Straży Pożarnej w Jaziewie, prowadzenie punktu bibliotecznego i rozwoju czytelnictwa w czasach, gdy na wsi dominował analfabetyzm. Sam ukończył 7 klas szkoły powszechnej, co na ówczesne czasy w środowisku wiejskim było b. dobrym wykształceniem.
Wg opowieści rodzinnych wybuch II wojny światowej zaprzepaścił potomkom rodziny Noruk szansę na darmowe wykształcenie, jakie gwarantowało niepodległe państwo Polskie za wkład Noruków w uzyskaniu niepodległości. Ojciec Jana Noruka i Władysławy - Antoni Noruk [1867-1926], w okresie międzywojennym był zaangażowany w komasację ziemi, co przypłacił zdrowiem, a w konsekwencji życiem. Ugodzony nożem podczas awantury o nowe podziały ziemi nigdy nie wydobrzał i zmarł wkrótce potem. Trzeba pamiętać, że ziemia wówczas była na wsi dobrem największym, które rozpalało emocje. W tym okresie rodzina Noruk przeniosła się ze wsi na kolonię budując tam swoje nowe siedlisko, palone dwukrotnie podczas II wojny światowej (ostatni raz ok., 22.06.1944 kiedy spalono 20 zagród koloni Jaziewo oraz wieś Polkowo). Wspomnienia tych wydarzeń pozostały długo w pamięci, a potwierdzenie tych nowy podziałów ziemi odnalazłem w Nr 21 Białostockim Dzienniku Wojewódzkim z 31 października 1938 r., w Dziale Urzędowym na str. 893


Lista mieszkańców okolic Jaziewa których ziemie skomasowano

Noruk to bardzo oryginalne i rzadkie nazwisko, które wg danych z początku XXI wieku nosiło w Polsce jedynie 19 osób. Można, więc przypuszczać, że tak niewielka populacja musi być ze sobą spokrewniona. I tu zaczynają się historie i zagadki wymagające głębszego zbadania. Może ktoś z czytelników zechce pomóc i wniesie coś nowego?
Okazuje się, że prawdopodobnie, co najmniej połowa z 19 osób wywodzi się z innej linii niż moja, a z kolejną czwartą częścią, nie znajduje jak do tej pory ścisłych powiązań, choć jej ślady zawsze prowadzą do Jaziewa, Jasionowa, Wrotek lub najbliższych okolic po tej stronie dawnej granicy zwanej Rusinami dla odmiany od Mazurów zamieszkałych po drugiej stronie kanału.
Nazwisko to mogło ulegać zmianom na przestrzeni dziejów, choćby poprzez transkrypcję z gwary lub łaciny na polski a potem cyrylicą na rosyjski. Tłumaczyć też może zamianę "a" na "o". Sama etymologia nazwiska jak wykazała korespondencja ze znawcami tematu wskazywać może na pochodzenie z tzw. Rusi Czarnej lub Czerwonej gdzie sufiksu -uk/-juk i –enko używa się dla określenia "maleńki", syn maleńkiego lub uczeń. Dla przykładu podaję tu nazwiska o podobnym pochodzeniu i końcówką np. Tkaczuk, Bondarczuk, Fiedorczuk itd.
Szukając znaczenia oryginalnego nazwiska spotykałem się z taką etymologią: 
1) radlica, część radła drewnianego, które wchodzi w ziemię, fragment ostrza pługa lub motyki
2) nazwisko może także wywodzić od nazwy osobowej Naroz, ta od naróg
3) słup graniczny, (zob. K. Rymut, Nazwiska Polaków, t. II, s. 139), także „wnętrzności sarny albo jelenia” (zob. tzw.Słownik warszawski, t. III, s. 151).

Jeszcze inne ciekawe wyjaśnienie podesłał mi Pan Jerzy Aftanas z portalu www.genealodzy.pl
"Słownik gwar polskich" Jana Karłowicza z 1908 roku i tam ze zdumieniem odczytałem taki zapis: 'nor = borsuk, norek = człowiek a. zwierze bardzo zmoczone'. Czyli z gwary mógł być przyjęty i taki źródłosłów.

Potencjalną podstawę nazwiska stanowi także rzeczownik nora, czyli:
1. podziemna kryjówka zwierzęca, jama,
2. nurt (zob. tzw. Słownik warszawski, t. III, s. 406)
Etymologia związana z okresem osadnictwa w okolicach Czerwonego Bagna i Biebrzy mówi także o źródłosłowu od ptaka potocznie zwanego Nurem.

Znalazłem kiedyś coś takiego w internecie w pracy Pana Eugeniusza Żuka:
"Nurka bierze początek koło wsi Jaginty, na szerokich od 1 km bagnistych łąkach (Tak rz. Nurka ma swe źródła tzw. „Alesznik” - nieopodal (ok. 0, 5 km) od obecnej granicy Polski z Białorusią. (Obecnej - tzn. w maju 2001 roku). Nurka wypływa z łąki będącej własnością Ob. Henryka Odyńca syna Wincentego („Odnarukaho”). Obecnie rz. Nurka to „wyprostowany” rów melioracyjny plus dwa rowy melioracyjne - boczne - lewy i prawy. Łąki jagintowsko - chorużowskie zostały zmeliorowane po II wojnie światowej - aż do łąk „Zaścianki” - należące do Jagint." 
To odkrycie nasunęło mi nowe inspiracje, co do pochodzenia tym bardziej, że były one zgodne z kierunkiem oraz pozostałymi "znaleziskami" np Rozalią z domu Noruk w aktach metrykalnych parafii Dąbrowa Białostocka.
Na zapisy odnośnie wędrówek Noruków vel Naruków do późniejszego gniazda rodziny natrafiłem w książce pt "Studia i materiały do dziejów Pojezierza Augustowskiego" gdzie spotkałem takie zapisy:
"Inwentarz z 1712 r. informuje, że miasto Lipsk spustoszało przez powietrze, rynek jego w dalszym ciągu stał pusty (tak jak w 1679 r.- tylko jeden dom). Okoliczne wsie także były częściowo spustoszone. O wsi Prolejki rewizorzy napisali, że dlatego spustoszała, ponieważ leżała "na szlaku przechodzącego żołnierza". Wsi Markowce, bardzo zrujnowanej, zmniejszono znacznie ciężary, aby poddani z niej się do reszty nie porozchodzili. Szwedzi zrujnowali dwór w Kamiennej i narobili dużo szkód również w Puszczy Nowodworskiej i we wsiach leśnictwa. Powietrze dotknęło mieszkańców Dąbrowy. Częściowo wymarli też bartnicy z Kamiennej, Osmołowszczynie, Dąbrowie, Łazowej i Jesionówce. Osocznicy z Jedeszków i Gurbicz porozchodzili się. Opustoszałe ziemie częściowo uprawiały folwarki, a częściowo sąsiedzi. Dobra ekonomiczne i leśnictwa zostały bardziej dotknięte zbiegostwem chłopów niż zarazą. Jeszcze w 1721 r. pisał król August II, że poddani królewscy z ekonomii rozeszli się w różne strony i pouchodzili do innych dóbr. Nakazuje, więc ówczesnemu administratorowi ekonomii, Franciszkowi Maksymilianowi Ossolińskiemu, podskarbiemu nadwornemu koronnemu, aby odszukał wszystkich "rozeszłych i tułających się poddanych" i z powrotem ściągnął ich do dóbr królewskich. Wiadomo, że uciekali oni m.in. na teren kolonizowanej w tym czasie Puszczy Jaminy"

„...W raportach niektórych guberni informowano o "wyszłych chłopach", np. w sprawozdaniu z Guberni Janowskiej są dane z lat 1770-1780. Wyszło z niej w tych latach 38 gospodarzy osiadłych i 27 pokątnych (razem z rodzicami 169 osób). Przyczyny i sposoby odejścia były różne. W 1722 r. ze wsi Kisielany wyszedł JAN NARUK z żoną synem, koniem, krową i wołem do Jasionowa nad Nettą. W 1771 r. bezdzietna wdowa Janowiczowa ze wsi Jaziewo wyszła po śmierci męża, nie mając "żadnego sposobu od gospodarstwa utrzymania". Mateusz Andryka ze wsi Mogielnica, wysłany zaś na flis w 1774 r., za czasów rządów Rakinta w tej guberni nie powrócił, a zona jego wkrótce zmarła. Opustoszałe gospodarstwa i włóki zwane pustoszami, starano się natychmiast osadzić innymi gospodarzami. Odpowiadali za to urzędnicy ekonomii" 
[CHAP-Lwów, F-181 op.2 od 3b, nr 1035, k 85, 87v, 88v]
W innym miejscu spotykamy zapisy podpowiadające nam, w jaki sposób w połowie XVII wieku kolonizowano Puszczę Jaminy i jak powstały niektóre wsie między innymi Jaziewo.”...Dalej na zachód nad bagnami Netty w ostępie Jaziewo osadzono chłopów na 5, 5 włókach ziemi. Obok nich wyrobili sobie pola osocznicy z Jedeszek, którzy tutaj także osiedlili się na 5, 5 włókach. Po nich na dalszych 5 włókach i 17 morgach osiedlono dalszych chłopów (Mateusz Janik ze wsi Kamieńskie, Marcin Rzepka, Marcin Czilewski). Tak, więc stopniowo powstawała wieś Jaziewo."
Wiele na to wskazuje, że forma Noruk jest oboczną nazwiska i wyewoluowała z nazwiska NARUK, którego ślady prowadzą między innymi w okolice Nowego Dwóru i Chodorówki, oraz miejscowości Drygi.
Taki zapis nazwiska znalazłem między innymi na www.ellisisland.org wśród emigracji do Ameryki poprzez Wlk Brytanię i Kanadę.
Na przełomie XIX i XX wieku z Jaziewa wyemigrowało do Ameryki wiele osób, w tym rodzina Rozalii Janewicz ur. ok 1888 r. córki Pelagii Noruk czy Richarda Nork`a potomka Franciszka Noruka ur. ok 1835 w Jaziewie, Stanleya Noruk, Olesza vel Aleksandra Noruk itd.

Nie bez znaczenia wspomniałem tutaj miejscowości na dawnym pograniczu, gdyż jak pisałem wcześniej, co najmniej połowa dziś żyjących osób o nazwisku Noruk wywodzi się od człowieka, który uciekając przed branką do carskiego wojska zmienia nazwisko Jarosz lub Jaroszuk na Noruk (z tego, co pamiętam z relacji ich potomka). Ten człowiek przedzierając się do Prus w okolicach Rajgrodu spotkał się z tym nazwiskiem, które tak mu się spodobało, iż dla zmylenia ewentualnego pościgu przybrał je za swoje. Dał tym samym początek rodu Noruków z Woźnej Wsi, którego potomkowie dziś zamieszkują w Rajgrodzie i okolicach, Zbójnej, i w Warszawie. Tyle legenda, a jak było naprawdę?, czeka na zbadanie i udokumentowanie.
Co ciekawe rodzina ta później była skoligacona przez jeszcze niezbadane pokrewieństwo (chrzestni, podobnie jak u mojej Mamy) z Sokołowskimi z Pruski, którzy byli powinowaci Orbikom (rodzina mego dziadka macierzystego, męża babci Władysławy Noruk) z Tajna Łanowego.
Inne tropy dot Noruków zawsze prowadziły mnie do Jaziewa lub najbliższej okolicy, choć późniejsze losy rzucały te osoby także do Ameryki.



Wg Mapy "Geograficzny podział nazwiska Noruk w Polsce" otrzymamy następujące zestawienie dot. występowania: powiaty/miasta ze szczególnie dużą liczbą osób o tym nazwisku Łomża (7) Grajewo (7), m. Wrocław (2), Augustów (2) i Warszawa z liczbą wpisów 1.
Wg przeprowadzonych przeze mnie poszukiwań większość osób, które wyemigrowało do Ameryki zmieniła lub skróciła formę nazwiska Noruk na formę Nork.

Okolicę Dolnego Śląska zamieszkiwał Anna z domu Noruk [+1963}, córka Piotra i Weroniki, która po 1945 wyemigrowała na tzw. ziemie odzyskane i tam zmarła. Na jej ślad trafiłem dzięki informacjom Pana Daniela Paczkowskiego, który szukał śladów Noruków dla udokumentowania linii swoich córek i żony. Anna nosiła nazwisko po mężu Jatkowska więc prawdopodobnie okolicę Wrocławia zamieszkują jeszcze jacyś Norukowie. Natomiast w Warszawie, Rajgrodzie i okolicach oraz Zbójnej zamieszkują potomkowie przybranego Noruka vel Jarosz.

Proszę o kontakt wszystkich, którzy w swoich poszukiwaniach natknęli się na nazwisko NORUK lub NARUK i wymianę informacji. Zwłaszcza zależy mi na ustaleniu powiązań z emigracją w USA która swoimi korzeniami sięga Jaziewa. Być może będziemy w stanie uzupełnić swoją wiedzę nawzajem lub trafimy na nowe ślady w kraju i zagranicą.

piątek, 7 stycznia 2011

Mierzejewski Rodzina i Krze.blogspot.com






"Bywają u mnie często muzy,
z wizytą na krótko, czasem na dłużej.
Mamią-szachrajki-o różnej porze:
bezsenną nocą, świtem na dworze,
w czasie obiadu, rankiem przy kawie,
w pracy i we śnie oraz na jawie.
Muzom dziś zaprzedałem duszę.
Piszę wiersze bo chcę i muszę!"

Kolejny akuratny fragment wiersza Pana Józefa Matyskieły rodem z Jaziewa,
jednej z moich rodowych miejscowości rodziny Noruk.

A mi pozostaje tylko dodać i powtórzyć:
Piszę te teksty, bo czuję, że chcę i muszę!
Coś mnie goni,  coś mnie gna, aby opisać to, co wiem, czego się dowiedziałem. Biorąc pod uwagę akta metrykalne (zgonów) i statystykę długości życia moich przodków chyba mam ku temu powody. Niestety pośpiech w genealogii jest kiepskim sprzymierzeńcem jednak próbuję i staram się opisać Wam jak najwięcej, korzystając między innymi z tego, co sam lub też inni znaleźli, odszukali. W myśl podstawowej zasady żeby nie wyważać już otwartych drzwi, nie wertować bez potrzeby dokumentów, które już inni opisali.
Moje opisywanie to nie praca naukowa, więc nie zawsze podaję precyzyjnie źródła informacji, tym bardziej, że te zamieszczane w sieci często znikają bez śladu.
Chciałem się tu zmierzyć z pytaniem czy moim pisaniem jestem w stanie zainteresować kogokolwiek?
I podobnie jak jeden z komentujących - Pan Daniel Paczkowski, którego apropo`s poznałem wcześniej szukając moich korzeni w oparciu o nazwisko Noruk w miejscowości Jaziewo, gmina i parafia Jaminy - obserwowałem to zainteresowanie z radością, chcąc "złowić" i nakłonić do kontaktu osoby o podobnych upodobaniach.
Gdy opublikowałem na blogu pierwsze teksty we wrześniu 2010 roku sądziłem, że nie zapanuję nad tym wszystkim, choćby od strony technicznej i estetycznej, skończą mi się w końcu tematy!? Nie umiałem nawet sprawdzić ile osób odwiedza mego bloga. Z czasem okazało się, że całkiem sporo (przynajmniej tak mi się wydaje, brak pkt. odniesienia), bo codziennie obserwowałem ok 30 odwiedzin, a w szczytowych momentach było to ponad 60. Dziś od początku ujmując, jest to grubo ponad 2000 tyś. Opublikowałem w tym czasie 18 postów, z jednych jestem bardziej zadowolony, od skasowania innych powstrzymuje mnie jedynie ciekawość reakcji czytelniczych. Z podobnych powodów niektóre posty natury bardziej politologicznej, filozoficznej, socjologicznej nigdy nie ujrzały Waszych ekranów. Może kiedyś?
Muszę tu się przyznać, że nie zawsze były to premiery gdyż teksty te w różnych modyfikacjach publikowałem  na forach tematycznych lub regionalnej prasie "Wieści znad Orzyca" z okolicy Krasnosielca za namową Sławka Rutkowskiego. Sławku, dziękuję.
Brakowało mi jednak żywej reakcji czytelników, jaką można spotkać na forach, ale już w moim własnym miejscu i tematyce, gdzie sam sobie będę sterem żeglarzem i okrętem. Pierwsze rezultaty już są, otrzymuję miłe słowa uznania i jednocześnie wskazówki gdzie jeszcze warto zajrzeć, zwłaszcza w odniesieniu do literatury i miejsc w sieci.
Ten mój ślad w sieci i przekaz nie dla każdego może być jasny i oczywisty. Chciałbym Wam między innymi wyjaśnić  dlaczego mój blog "W drodze do...” ma taki, a nie inny adres i nazwę.
  • Mierzejewski - bo chciałbym przekazać wam to, co jest związane w historii z tym nazwiskiem i rodzinami nawet, jeśli dziś nie znajduję konkretnych powiązań. Zdaję sobie sprawę, że zapewne nie wszystko, ale to, co napotkałem na swej drodze. Nie chcę także robić konkurencji dla Garreta Mierzejewskiego (www.mierzejewski.org), niekwestionowanego znawcy i badacza tego tematu z ponad 20 letnim doświadczeniem, a raczej wyznaczyć swoją własną ścieżkę i uzupełnienie.
  • Rodzina - pod tym hasłem kryje się wiele wątków, nazwisk i rodzin spokrewnionych z moją. Poniżej wymienię te najważniejsze w pokoleniach wg. mnie niezbyt odległych, tak ze strony ojczystej (po mieczu) jak i strony macierzystej (po kądzieli). Pamiętając niezmiennie, "że im dalej w las tym więcej drzew”, tym więcej postaci i nazwisk. Obydwie strony mojej szeroko rozumianej rodziny są dla mnie równie ważne. Wybrane nazwiska występujące w moim wywodzie przodków: Mierzejewski, Orbik, Noruk, Kamiński, Lewoc, Orłowski, Kruza, Haraburda, Szczęsny, Żebrowski, Perzanowski, Majewski, Krupiński, Kamionowski, Taborski, Bukowski, Dembiński, Bojarski, Tadaj, Lendo, Choromański, Dobkowski, Rostkowski, Chełstowski, Dzwonkowski, Tyszka, Popkowski, Bożomański, Czorap, Flera, Marus, Rzymski  ...
  • (i) Krze - to staropolskie określenie na gniazda rodzinne i ich odgałęzienia. Jeśli całokształt przodków ujmiemy w postaci drzewa genealogicznego to poszczególny ród to tzw. Kierz (l.poj..) lub Krze (l.mn.) czyli inaczej "mówiąc" krzaczek wyrastający opodal głównego pnia, z czasem wzrastający w oddzielne drzewo. Pod hasłem tym skryje się wątek bardzo szeroki dotyczący niemal każdego nowego nazwiska w moim wywodzie przodków, jak i miejscowości oraz rodów z nimi powiązanych.
Tak, więc http://MierzejewskiRodzinaiKrze.Blogspot.com  - traktuję, jako miejsce spotkań tych wszystkich, których zainteresowania oscylują wokół genealogii rodzinnej, powiązanej z tutaj wymienianymi nazwiskami i miejscami. Byłoby miło gdyby miejsce to nie było wyłącznie miejscem, w którym przechodzień-internauta przeczyta kolejny nekrolog, klepsydrę, biogram, treści. Póki, co, można "żywo" podyskutować ze mną o przeszłości, która nas łączyła lub łączy. Wiem, że teraz ten adres dla wielu z was będzie bardziej czytelny i bliższy.

"W drodze do...” bo przez całe życie jesteśmy w drodze, ucząc się, poznając wciąż "nowe" -  osoby, miejsca, zdarzenia, historie. Pod wpływem swojej drogi przychodzą z czasem nowe myśli, doświadczenia, wnioski i tezy, które stanowią kierunkowskazy na tej drodze. Czasem zdarzy się nam podążać szlakiem, którym tysiące innych już podążało do celu, pozwalając wczuć się w ich rolę. Jakże wówczas trafne jest tu angielskie określenie "walking in yours shoes" - empathic way of deeply relating to another, czy jakoś tak ;-)  chodzić w czyichś butach - wczuć się w czyjąś rolę, czyjś los.

Kilka innych uwag natury technicznej. Proszę wybaczyć chaos, jaki się wkradł w wielkość i rodzaj czcionek, ale wciąż się uczę na własnych błędach nie zawsze potrafiąc wyprostować to, co już zostało opublikowane. Jeśli literki lub obrazy na Twoim ekranie są za małe - wciśnij i przytrzymaj klawisz CTRL i znak "+", analogiczne jeśli za duże - CTRL i znak "-". Innym usprawnieniem, na niemal każdym komputerze jest włączenie tzw. "Pełnego Ekranu" poprzez wciśniecie klawisza F11. Dla niecierpliwych, nastawionych na konkretne słowa czy informacje przypominam, że mogą przeszukać tekst wciskając CTRL i literę "f", wpisując następnie szukane słowo. Stali bywalcy powinni nieco się przyzwyczaić do moich rozwlekłych zdań współrzędnie złożonych niekiedy trącących myszką.
Zdjęcia, które przewijają się na bocznym pasku po prawej, mają stanowić dla mnie inspirację do kolejnych artykułów, które na tym blogu umieszczam, podobnie jak linki, które służą mi, jako brudnopis dla tego, o czym piszę. Zdjęcia w dolnym lewym rogu przeważnie mają opisy, jednak aby się z nimi zapoznać trzeba kliknąć na dymek.
Nie wiem czy wszystkim to odpowiada, ale Ja bardzo lubię muzykę, która snuje się w tle nastrajając przyznam dość melancholijnie, ale jakże pięknie zarazem. Uważam także, że blog, powinien być jak najbardziej multimedialny i interaktywny angażując nie tylko nasz wzrok poprzez literki, ale także obrazy oraz słuch. Jeśli, ktoś tego nie akceptuje i nie chce słuchać może wyłączyć każdorazowo odtwarzacz na samym dole przewijanej strony.
Chcąc zmienić sobie klimaty muzyczne polecam link "Jeśli chcesz posłuchać tego, co i Ja?" 
Banery - wiem, że są duże, ale na nich się uczyłem tworzyć kolaże. Kolaż to rodzaj ekspozycji, który mi bardzo przypadł do gustu. Byłbym wdzięczny za pomoc w stworzeniu nowych jak i zamieszczaniu moich banerów na innych stronach w sieci.


Banery w postaci graficznej lub scryptu Java do pobrania na dole każdej strony. Chętnie się odwzajemnię tym samym, jeśli ktoś prześle mi scrypt do własnej strony o zbliżonej tematyce.
Żaden post nigdy nie jest skończony i jako takowy może podlegać ewolucji w miarę przypomnienia i pozyskania nowych informacji. Ten też. 
Ogólnie traktuję bloga, jako miejsce kondensacji tego, co wiem, chciałbym zapamiętać, przekazać innym.

  

piątek, 10 września 2010

Rodowód (właściwie wywód przodków)



"Rodowód mój nie sięga bursztynowych szlaków,
Mój praszczur się nie najadł na ciele Popiela,
I kiedy nie od razu budowano Kraków 
Zabrakło także mojej krwi przedstawiciela.

Czy byli pod Grunwaldem - milczą kronikarze,
Jeżeli wzięli Moskwę - to ich tam zjedzono.
Brakuje mi pradziadów w głównym nurcie zdarzeń
Bym mógł ich dać za przykład pro publico bono."

Jacek Kaczmarski, fragment -"Drzewo genealogiczne"
11.01.1993

Rodowód


Lista rodowodowa rodzeństwa Jolanty i Zbigniewa Mierzejewskiego

1a. Mierzejewska Jolanta - * Sokółka, 1964-03-24, chrzestni: Jadwiga Noruk, Edward Noruk.
oo. Sokółka, 1986, Wiesław Gabiniewicz
1b. Mierzejewski Zbigniew - * Sokółka, 1969-05-03, chrzestni: Jadwiga i Remigiusz Kleszczonek.


oo Sokółka, 1992, Jolanta Szałkowska,



*1993, Patryk Mierzejewski

rozwód: 2007

Mając blisko 40 lat na początku 2008 roku po kilkudziesięciu latach ocierania się o historie rodzinne postanowiłem uporządkować wiedzę na ten temat, czego widocznym efektem jest ta strona. Historia zawsze była w kręgu moich ścisłych, a raczej humanistycznych zainteresowań. Liczę, że dzieląc się z Wami moją pasją zasieję ją także w następnych pokoleniach. Pracy jak sądzę wystarczy dla wielu.
W rodzinie pamięć historyczna jest rozległa, ale mglista i przeplatana rodzinnymi legendami, których dziś ze względu na śmierci wielu przodków w dość młodym wieku nikt nie jest w stanie dokładnie odtworzyć i zweryfikować.
Spróbuję te odeszłe pokolenia ocalić od zapomnienia. Poniższy rodowód stanowi szkielet informacji zebranych z wielu źródeł oraz relacji i jako taki stale podlega weryfikacjom poprzez zbieranie kopii dokumentów, docieranie do nowych źródeł informacji. Fragmentaryczne noty przy poszczególnych postaciach są dla mnie przypomnieniem do wielu wątków, jakie się za nimi kryją a być może staną się też pomocne dla Was.
Dziękuję w tym miejscu wszystkim, którzy wsparli poszukiwania swoją wiedzą, w szczególności dla Jay Orbika www.orbikfamily.com oraz Garreta Mierzejewskiego www.mierzejewski.org
Może i Ty słyszałeś/aś jakąś ciekawą historię związaną z nazwiskami z tego rodowodu?
Będę wdzięczny za wszelką pomoc i informacje na adres zbigniew.mierzejewski@neostrada.pl
Odkrywanie tej historii dedykuje mojemu kochanemu synowi Patrykowi

1. Rodzice

2. Mierzejewski Zdzisław - Grabowo, Mazowieckie, *1937-09-03, +, Sokółka, 1975-07-09, [], Sokółka.
Wskutek wczesnego umierania w młodym wieku, mężczyzn w tej rodzinie nie powstał element dziedziczenia majątku a co za tym idzie w domu rodzinnym Zdzisława panowała bieda. Po wojnie i studiach, jako dorosły człowiek konsultował się z adwokatem z Ostrołęki w sprawie odzyskania części ziemi w Mostowie gdzie jego ojciec zainwestował w gospodarstwo swojego stryja Stanisława, jednak okazało się, że spadkobierców jest tak wielu, że cała sprawa nie była warta zachodu. Zdzisław i Wacław podobno, jako dzieci oddawani byli na tzw. służbę. Pasali krowy i pomagali w gospodarstwie u sąsiadów po okolicznych wsiach. Istnieją rozbieżności, co do początkowych lat nauki Zdzisława. Wersja o szkole w Kamionowie podważana jest przez Władysławę Jaskulską, która twierdzi, że Zdzisław do szkoły poszedł późno i na początku w Grabowie, a potem w Amelinie gdzie kończył dwie klasy w jeden rok. W Grabowie szkoła mieściła się u Skłodowskich. Prawdopodobnie tuż po wojnie i śmierci babki Eleonory, przebywał u rodziny w Kamionowie, aby ulżyć samotnej matce z gromadką dzieci. Tam też jak sądzę wpojono mu zapał do nauki, która mogła być ucieczką od ciężkiej pracy na gospodarstwie. U Lendów jego ciocia Jadwiga Lendo uzupełniała jego braki w początkowym wykształceniu. Tato podobno był bardzo pracowity, jeśli chodzi o naukę i nawet pasając krowy miał ze sobą w specjalnie uszytej torbie książki. Wg relacji żony Norberty nie zmieniało to postaci rzeczy, że matematyka szczególnie mu nie szła, co może tłumaczyć kłopoty następnego pokolenia ; -)
oo, Miłakowo, 1963-06-24 Norberta Orbik
3. Orbik Norberta - Stare Tajno, Białostockie, 1942-10-19, Chrzestni: Orbik, Sobolewski.
Akt urodzenia USC w Bargłowie nr 202/1942.
Norberta wraz z matką po zabójstwie ojca, wyjechały z Tajna i zamieszkały w Jaziewie u rodziny Noruków. W Jaziewie spędziła dziecinne lata wraz z rówieśnikami i skończyła szkolę podstawową. Babcia Władysława czuła się jednak tutaj wciąż niepewnie po tragicznych wydarzeniach związanych z jej mężem. Dlatego też kobiety skorzystały z propozycji kuzyna Józefa Kopcia (był tam „na robotach) wyjechania na tzw. ziemie odzyskane do Miłakowa gdzie osiadła już mała „rodzinna kolonia” rodem z Jaziewa
Dane dotyczące ślubu i jego świadków odnoszą się do ślubu kościelnego, który odbył się w czerwcu 1963 r. natomiast ślub cywilny odbył się 18 maj 1963 roku w Miłakowie, które wówczas miało status wsi z siedzibą gminy. Świadkami w USC byli Franciszek Andracki wraz z żoną Cecylią Andracką.
Nr Aktu Małżeństwa 19/1963. Norberta Orbik ze swoją Mamą Władysławą Orbik mieszkały wówczas przy ul. Olsztyńskiej 10, a Zdzisław Mierzejewski miał już zameldowanie w Sokółce przy ul. Nowej. Poznali się przy okazji dojazdów do szkół poza miejscem zamieszkiwania. Norberta dojeżdżała do szkoły w Krajence, a ostatecznie w Ostródzie, a Zdzisław uczył się w Toruniu, mieszkał jednak w Ostródzie. Tuż po zakończeniu nauki otrzymał tzw. nakaz pracy w Sokółce, który załatwił mu kolega ze szkoły. Wkrótce po zawarciu małżeństwa wraz z babcią Władysławą Orbik przeprowadzili się z Miłakowa do Sokółki gdzie urodziły się ich dzieci, pierwsza córka w 1964 roku a potem syn w 1969 roku.
oo, Miłakowo, 1963-06-24 Zdzisław Mierzejewski

2. Dziadkowie

4. Mierzejewski Piotr - Kamionowo, *1913-01-01, + Grabowo, Mazowieckie, 1939-04-14, [], Krasnosielc.
Życie Piotra tak jak i następnych pokoleń nacechowane było śmiercią rodziców w młodym wieku. W wieku 3 lata umiera mu ojciec Jakub oraz Babcia i Dziadek, a wieku 13 lat umiera Mama - Michalina Mierzejewska z domu Lendo. Rodzina Lendo mieszkająca po sąsiedzku i wielorako spokrewniona przejmuje opiekę nad dziećmi Jakuba i Michaliny.
Piotr również zmarł młodo mając 27 lata, z opowieści syna Wacława słyszałem, że kiedyś poszedł do lasu ścinać drzewo, przegrzał się. Wtedy zmęczony położył się na ziemi, aby się zdrzemnąć, przeziębił się i rozchorował. Bez opieki lekarskiej trudno było zdiagnozować, co mu dolegało. Do najbliższego szpitala w Mławie było daleko ok. 60 km, co przy transporcie furmanką stawało się ogromną odległością, tym bardziej, że były to czasy niespokojne w strefie nadgranicznej, tuż przed wybuchem II wojny światowej. Wkrótce po tym wydarzeniu zmarł w łóżku "na rękach" swego szwagra Józefa Graczyka
oo, Grabowo, Mazowieckie, Polska 1933-02-26 Czesława Żebrowska
5. Żebrowska Czesława - Grabowo, Mazowieckie, *1911-04-08. Chrzestni: Hipolit Borkowski, Helena Rawa, +, Kraków, Małopolskie, 2003-01-05, [],
Wg relacji syna Wacława poznali się z dziadkiem, gdy jej siostra (Graczykowa) wyszła za mąż w okolicach Rżańca, Babcia z Dziadkiem na początku mieszkali w Mostowie u bezdzietnego stryja, potem w Kamionowie a na koniec wprowadzili się do Grabowa gdzie zamieszkali w starym domu rodzinnym Żebrowskich (Franciszka i Eleonory Żebrowskich). Babcia była niewielkiej postury, osobą dość żwawą, zajmującą się drobnym handlem na ryneczkach. Niemal do końca swoich dni jeździła pociągami po całej Polsce. Zapamiętałem ją, jako Babunię wiecznie obładowaną torbami, w której najczęściej przewoziła koszule flanelowe i materiały. Nie bardzo radziła sobie, jako samotna matka z dziećmi i gospodarstwem w ciężkich wojennych czasach przepisując je wkrótce na syna Wacława. Próbowała ułożyć sobie życie jak umiała, czego efektem był „romans” z Władysławem Sobolem a skutkiem pojawienie się nowego dziecka – Barbary, gdyż on nigdy nie przyznał się do ojcostwa. Dobrze szyła, zwłaszcza koszule i z tego głównie się utrzymywała oraz małego handelku. Bardzo lubiła oglądać dziennik TV i komentować wydarzenia polityczne. Pochowana została w Krakowie gdzie zabrała ją najstarsza córka Michalina.
oo, Grabowo, Mazowieckie, Polska 1933-02-26 Piotr Mierzejewski,
6. Orbik Bolesław - Tajno, *1895-09-02, + Tajno Stare, 1945-06-08, [], Bargłowo.
Bolesław Orbik 1895-1945 kolejny dziadek, którego nigdy nie poznałem. Akt zgonu wydano na podstawie orzeczenia Sądu Powiatowego w Augustowie z dnia 13.05.1952 z nr 4304/52
Był raczej osobą poważaną we wsi gdyż tak podczas okupacji sowieckiej jak i niemieckiej reprezentował przed władzami lokalne społeczeństwo, czym naraził się zapewne wielu osobom z jednego lub drugiego "obozu". Za Sowietów był zmuszony (pod karą) do wytypowania gospodarzy do tzw. "wywózki" gdzie sam się umieścił, następnie pod wpływem, lamentowań pierwszej żony Bronisławy będącej w zaawansowanej ciąży z kolejnym ósmym dzieckiem i postępującej gruźlicy, skreślił z listy. Bronisława nie przeżyłaby trudów wywózki i straciłaby dziecko, umierając zresztą wkrótce potem. Z relacji córki Norberty z małżeństwa z Władysławą, która słyszała historię od bezpośrednich świadków z tamtych czasów wiemy, iż kierował się bogactwem gospodarzy, (co było w zgodzie z żądaniami Sowietów) i zaradnością wytypowanych licząc na to, że będzie im łatwiej poradzić sobie w takiej sytuacji. W okresie między wojennym prowadził we wsi sklep tzw. "kolonialny”. Był zaradnym i majętnym gospodarzem potrafiącym wykonywać wiele skomplikowanych prac, zarówno stolarskich jak i kowalskich. Liczne dzieci wychowywał twardą ręką aż do swojej śmierci. Tuż po wojnie został powieszony przez "bandy" działające w terenie po 1945 roku być może w akcie zemsty. Z relacji jego drugiej żony Władysławy wiemy, że w nocy zbrojni ludzie zastukali do izby, w której spali, żądając wydania żywności oraz transportu przy pomocy konia z wozem. Zamykając od zewnątrz żonę Władysławę, z najmłodszą córką, Norbertą, grozili śmiercią, jeśli spróbuje się wydostać twierdząc, iż mąż nad ranem wróci. Tak się jednak nie stało i dopiero nad ranem starsze dzieci otworzyły drzwi a ludzie powiadomili, że Bolesław wisi w starej kuźni opodal wsi. Być może został zabity z obawy przed zdekonspirowaniem niejakiego Orzechowskiego, być może z zemsty za okres okupacji sowieckiej i śmiałe poglądy. Po latach w B-stoku odbyła się rozprawa związana z tymi wydarzeniami, na których podobno zeznawała babcia Władysława.
Bolesław miał gromadkę dzieci; Genowefę, Irenę, Honoratę, Zofię, Saturnina, Leszka, Czesława, Norbertę, które rozpierzchły się po całej Polsce odnajdując się dopiero w latach 80-tych. Dwóch najstarszych synów z pierwszego małżeństwa, Lucjan i Bolesław zginęli w okresie wojennym i ich los nie do końca jest wyjaśniony.
oo I. Bargłowo, ok. 1920 Bronisława Karwowska
oo II. Jaminy, 1941-09-11 Władysława Noruk
7. Noruk Władysława - Jaziewo, *1902-11, + Sokółka, 1984-10-29, [],
Wyszła za mąż w wieku ok. 40 lat, ponieważ problemem był posag, o który po śmierci rodziców musiał zadbać brat Jan. Była osobą bardzo religijną i lękliwą, pełną obaw, wrażliwą, płaczliwą, inteligentną jednak bez większego wykształcenia. Chodziła jeszcze do carskiej szkoły podstawowej. Jej obawy i lęki były spotęgowane trudnymi wydarzeniami w jej życiu, między innymi napaścią na nią w 1943 oraz zamordowaniem męża w 1945. Chyba nie bez znaczenia i wpływu na jej osobowość mógł mieć despotyczny patriarchat panujący wówczas w wiejskich rodzinach.
oo, Jaminy, 1941-10- Bolesław Orbik.

3. Pradziadkowie

8. Mierzejewski Władysław Jakub - Kamionowo, *1876-07-16, +, Kamionowo, 1914-12-04, [], Kleczkowo.
Niewiele o nim wiem. Jak wspominał wujek Bohdan Mierzejewski z Kamionowa ze śmiercią Jakuba związana była historia, która opowiada, że gdy jechano po trumnę dla Jakuba z Kamionowa do Śniadowa, wysłanego człowieka dogoniono w połowie drogi i powiedziano, że potrzebna jest też kolejna trumna. Na pewno chodziło o jakiegoś bliskiego krewnego Jakuba. Fakt ten wskazuje, że w okolicach daty śmierci i dokumentów z nią związanych trzeba szukać także dokumentującego drugą śmierć.
Ten początkowy wątek po jakimś czasie się potwierdził odkrywając śmierć rodziców i syna w 1914 r.
Jakub umarł młodo osieracając synów Piotra, Stanisława, Władysława, wdowa po nim, Michalina Mierzejewska zd. Lendo dożyła 40 lat umarła 24.03.1924, została pochowana na cmentarzu w Kleczkowie.
Po ponad roku poszukiwań, odnalazłem akt urodzenia:
„Nr 37. Kamionowo. Działo się w Kleczkowie dnia 6/18 lipca 1876 roku o godz. 5 po południu. Stawił się Władysław Mierzejewski właściciel cząstkowy, zamieszkały w Kamionowie, 31 lat mający, w obecności Floriana Kamionowskiego lat 42 i Konstantego Wądołkowskiego 40 lat mających, właścicieli cząstkowych zamieszkałych w Kamionowie i okazał nam dziecię płci męskiej oświadczając, że urodziło się ono w Kamionowie 4/16 lipca tego roku godz. 9 po południu z jego małżonki Balbiny z Kamionowskich lat 20 mającej. Dziecku temu na chrzcie świętym odbytym w dniu dzisiejszym przez księdza Stanisława Śmiarowskiego dano imię Władysław Jakub, a chrzestnymi byli Józef Szabłowski i Marianna Kamionowska. Akt ten zgłaszającemu i świadkom, nieznającym pisma przeczytałem i podpisałem. Ks. Stanisław Śmiarowski – proboszcz Parafii Kleczkowo, utrzymujący akta stanu cywilnego" źródło Arch. Diecezjalne Łomża 06.2009 Kolejnym chronologicznie faktem w życiu Władysława Jakuba zwanego dla odróżnienia Jakubem był ślub z Michaliną Lendo:
Kamionowo 22. Stało się we wsi Kleczkowo dwudziestego piątego października (siódmego listopada) tysiąc dziewięćset szóstego roku o trzeciej godzinie po południu. Oznajmiam, że w obecności świadków Stefana Białobrzeskiego lat trzydzieści jeden rolnika i Antoniego Chamuszko? wiekowo lat trzydzieści trzy wyrobnika, obu z Kleczkowa zawarty został tego dnia kościelny małżeński związek między Władysławem Jakubem dwojga imion Mierzejewskim (Władysławem Jakubem Mierzejewskim) kawalerem lat dwadzieścia dziewięć synem żyjących Władisława i Balbiny z domu Kamionowskiej małżonków Mierzejewskich rolników urodzonym i zamieszkującym w Kamionowie u rodziców, a Michaliną Lendą (Michaliną Lenda) panną lat dziewiętnaście córką żyjącego Michała i zmarłej Marianny z domu Dobkowskiej małżonków Lendów rolników urodzonej w Nowogrodzie tamtej parafii zamieszkującej w Kamionowie u ojca. Ślub ten poprzedziły trzy zapowiedzi ogłoszone w Kamionowskim parafialnym kościele w następujące niedziele: dwudziestego czwartego września (siódmego października) pierwszego (czternastego) i ósmego (dwudziestego pierwszego) października bieżącego roku. Przeszkód do zawarcia ślubu nie było. Pozwolenie na zawarcie ślubu niepełnoletniej pannie udzielił jej ojciec osobiście obecny przy sporządzaniu tego aktu. Nowożeńcy oznajmili, że przedślubna umowa między nimi zawarta nie była. Ślub kościelny zawarli wobec miejscowego proboszcza. Akt ten obecnym niepiśmiennym przeczytałem i tylko Ja podpisuję. Proboszcz parafii Kleczkowo, sporządzający akta cywilnego stanu. Ks. T. W. reszta nazwiska nieczytelna"
źródło USC Troszyn 2008, dzięki wsparciu śp. Krysi Pawłowskiej zd. Mierzejewskiej.
oo, Kamionowo, 1906-11-07 Michalina Lendo
9. Lendo Michalina - Kamionowo, *1887-07-05, +, Kamionowo, 1924-03-24, [], Kleczkowo.
Michalina była córką Michała z drugiego małżeństwa z Marianną Dobkowską. Rodzina Lendo przeprowadziła się wówczas z Jankowa Skarbowo k/ Nowogrodu. Michalina miała wiele przyrodniego rodzeństwa, między innymi, Stanisława Lendo (88 lat, zm.1972), który był dwa razy żonaty1-szą żoną była Anna Natalia z domu Mierzejewska, jej dziećmi były Weronika Lendo po mężu Ostrowska zam. Olsztyn, Telesfora Lendo po mężu Strzelecka, jej córką natomiast jest Krystyna po mężu Dobosz zamieszkała w Młynniku. 2-gą żoną Stanisława była Leokadia Lendo z domu Krawczyk (86 lat, zm. 1980) mieli pięcioro dzieci Kazimierza, Tadeusza, Jana, Halinę i Dankę. Rodzina Lendo była bardzo majętna i rozrodzona, podobno wielorako skoligacona z rodziną Mierzejewskich. Ojciec Michaliny-Michał ożenił się 3 raz i przeprowadził się do Nożewa gm. Olszewo Borki
Michalina zmarła w dość młodym wieku osierocając swoich 3 synów. Była podobno bardzo silną kobietą aż do momentu, gdy już jako wdowie przy zmianie koła u wozu „coś w niej pękło” i się rozchorowała.
oo, Kamionowo, 1906-11-07 Jakub Mierzejewski
10. Żebrowski Franciszek - * ok. 1862, +, Grabowo, 1935-11-29, [], Krasnosielc.
Wg relacji Wacława wielokrotnie jeździł do Ameryki. Zdarzyło się, że nawet podczas powrotu z USA został okradziony i od razu wsiadł na statek w drogę powrotną nie przyjeżdżając do Grabowa. Wacław opowiadał również jak podczas rozbiórki starego drewnianego domu odnalazł skrytkę z papierowymi rublami.
źródło na temat dat na podstawie dok. z USC Krasnosielc (23.04.2009)
Dotarłem do aktu zgonu Franciszka w USC Krasnosielc poz., 86/1935 z którego wynika poza datami, że o godz. 16 zgłaszającymi śmierć wówczas byli rolnicy Józef Bałdyga (rodzina) 69 lat z Przykut wioska tuż przed Grabowem oraz Józef Graczyk (rodzina) 45 lat z Grabowa. Franciszek zmarł pozostawiwszy po sobie owdowiałą żonę Eleonorę z Krupińskich.
oo, ok. 1895 Eleonora Krupińska
11.Krupińska Eleonora - Dobrzankowo, *1872, + Grabowo, mazowieckie, 1945-11-21, [], Krasnosielc.
Akt ur. nr 13, parafia Bogate, źródło wyszukiwarka www.warszawa.ap.gov.pl/indeksy.html AP Pułtusk Wg opowieści Marianny Waszczak z Piecek. Eleonorę, jako dziecko porzucił ojciec, wtedy wychowywała się przy bracie ojca. Ojciec ożenił się ponownie. Eleonora Żebrowska była młodsza od Franciszka o ok. 10 lat. Mieszkała z córką Czesławą i dziećmi w Grabowie gdzie mieli ok 13 h ziemi. W czasie wojny po fałszywych oskarżeniach "lokatorów" (niejakiego Purzyca) o poparzenie konia została wraz córką zatrzymana i ciężko pobita przez żandarmów w Drążdżewie. Józef Graczyk stanął w obronie i przekonał żandarmów o fałszywych oskarżeniach na skutek, czego zwolniono Eleonorę i Czesławę do domu. Oskarżający Purzyc chciał podobno w ten sposób przejąć gospodarkę od samotnych kobiet gdyż sam swoją stracił wskutek wysiedlenia z terenu pod lokalizację lotniska wojskowego. Z informacji sióstr Graczyk wiem, że zmarła w wieku ok. 75 lat w listopadzie 1945 roku. Jej grób w Krasnosielcu się nie zachował.
W październiku 2009 odkryłem w AP Pułtusk Akt małżeństwa nr 59 Eleonory Krupińskiej i Franciszka Żebrowskiego z 1895 roku. Eleonora ma podane w nim inne imię ojca niż wynikałoby to z aktu zgonu w 1945. Wówczas zgłaszającymi były córka Czesława Mierzejewska i Marianna Graczyk. Jak sądzę znały one tylko Józefa brata prawdziwego ojca, który wychowywał Eleonorę i u której w roku 1916 dożył kresu swoich dni. Konstanty natomiast, biologiczny ojciec po śmierci jej matki szybko wziął kolejny ślub. Ta historia przypomina nam jak ostrożnym trzeba być w ocenie prezentowanych źródeł czy innych relacji. Jedyną metodą sprawdzającą o ile jest możliwe cofnąć się chronologicznie do źródeł. Zaczynając od relacji poprzez akt zgonu zweryfikowany aktem małżeństwa i ostatecznie aktem urodzenia.
oo, ok. 1895 Franciszek Żebrowski
12.Orbik Kazimierz - *ok. 1857, +, Orzechówka, ok. 1933
oo I. ok. 1894 Aleksandra Orłowska,
oo II. ok. 1914 Anna Santor?
13.Orłowska Aleksandra - Czarna Wieś, Rajgród, * ok. 1866, +, 1914-01-11
oo, ok. 1894 Kazimierz Orbik
14.Noruk Antoni - Jaziewo, *1867, +, Jaziewo, 1926-03-02, [], Jaminy.
Żona Pelagia z domu Kamińska pochodziła z Polkowa. On był rolnikiem bardzo przywiązanym do tradycji, ziemi i historii, która była pielęgnowana w rodzinie Noruków. Dzięki opowieściom, jakie się snuło wieczorami, różne historie i legendy przetrwały do dziś. Norberta wspomina o awanturze z niejakim Kondrackim, który ugodził go nożem, co było przyczynkiem do pogorszenia stanu zdrowia i w efekcie śmierci. Akt zgonu 14/1926 USC Sztabin. Awantura ta prawdopodobnie miała swoje podłoże w przeprowadzanej komasacji gruntów. Wówczas to rodzina Noruk wyprowadziła się ze wsi na kolonie gdzie zamieszkują aż do dziś.
oo, Jaminy, ok. 1890 Pelagia Kamińska.
15.Kamińska Pelagia - Polkowo, *ok. 1867, + Jaziewo, 1953-02-03, [], Jaminy.
Zmarła w wieku 86 lat, była wdową. Miała lęki powojenne.
oo, Jaminy, ok. 1890 Antoni Noruk

4. Prapradziadkowie

16.Mierzejewski Władysław - Repki, *ok.1845, +, Kamionowo, 1914-12-04.
Władysław jak i poprzedzające go pokolenia stał się dla mnie na lata zagadką. Jak czytamy w akcie małżeństwa urodził się w Repkach parafii Troszyn. Jednak do dziś nie mam pewnych informacji, w jaki sposób jeszcze przed swoim ślubem trafił do Kamionowa parafii Kleczkowo poprzez Suchcice parafii Goworowo. Pewną poszlaką może być informacja przeczytana w książkach (chyba, Boguski J.„Czerwin i okolice”), że Mierzejewscy podobnie jak Kamionowscy byli dziedzicami ziem w Kamionowie i pobliskich Dąbkach. Szukam potwierdzenia dla informacji, iż odziedziczył on ziemię w Kamionowie. Po kim? Po matce z domu Choromańskiej czy Mierzejewskich? a może po prostu nadarzyła się okazja kupna.
Źródłem wielu informacji dla tej postaci stał się ten zapis
"Nr7. Kamionowo. Działo się w Kleczkowie 23 stycznia/4 lutego 1874 roku o godz., 4 po południu. Wiadomo czynimy, że w obecności świadków: Floriana Kamionowskiego 36 lat i Antoniego Tarnowskiego 26 lat mających, właścicieli cząstkowych w Kamionowie zamieszkałych, w dniu dzisiejszym zawarte zostało religijne małżeństwo między Władysławem Mierzejewskim, kawalerem, właścicielem cząstkowym, lat 25 mającym, urodzonym w Repkach, zamieszkałym w Kamionowie, synem nieżyjącego Marcina Mierzejewskiego i żyjącej jego żony Anny z Choromańskich Mierzejewskich, a Balbiną Kamionowską, panną, lat 18 mającą, urodzoną i zamieszkałą w Kamionowie, córką zmarłego Jakuba i żyjącej jego żony Marianny z Rostkowskich Kamionowskich. Małżeństwo to poprzedziły trzy zapowiedzi, ogłoszone w Kleczkowskim Kościele w dniach 6/18, 13/25 stycznia, 20 stycznia/1 lutego tego roku. Nowozaślubieni oświadczyli, że umowy przedślubnej nie zawierali. Pozwolenie na zawarcie małżeństwa dane było wstępującym w związek małżeński przez matki. Obrządek religijny małżeństwa dokonany został przez księdza Stanisława Śmiarowskiego proboszcza Kleczkowskiego Kościoła. Akt ten, nowozaślubionym i świadkom przeczytany, ja i Antoni Tarnowski podpisaliśmy, pozostali pisać nie umieją. Ksiądz Stanisław Śmiarowski – proboszcz Kleczkowskiego Kościoła."
Źródło: Archiwum Diecezjalne Łomżą 06.2009
oo, Kleczkowo, 1874-02-04 Balbina Kamionowska

17.Kamionowska Balbina - Kamionowo, *1855-11-13, Kleczkowo, Chrzestni: Józef Kamionowski, Wiktoria Kamionowska, +, Kamionowo, 1914-10-12, [], Kleczkowo,
„...a Balbiną Kamionowską, panną, lat 18 mającą, urodzoną i zamieszkałą w Kamionowie, córką zmarłego Jakuba i żyjącej jego żony Marianny z Rostkowskich Kamionowskich...”. Co ciekawe dla tej postaci to oryginalne imię Balbina, które nosiło wiele kobiet w rodzinie Kamionowskich. Sama Balbina Kamionowska zadbała również o tradycję nazywając swego syna Jakubem, jak sądzę na pamiątkę po swoim ojcu. Rodzina Kamionowskich prezentowała się herbem Korwin (Corvin).
źródło Archiwum Diecezjalne Łomżą 06.2009
oo, Kleczkowo, 1874-02-04 Władysław Mierzejewski
18. Lendo, Michał - *, Nowogród, 1857, + ok. 1930, Nożewo.
Mówiono o nim, że był "szkolony”, czyli ukończył szkoły. Dbał o to by jego dzieci też skończyły szkoły. To bardzo witalna postać w moim rodowodzie. Michał żenił się trzykrotnie. Wszystkie żony nosiły Marianna. Dwie pierwsze miały bardzo podobne nazwiska Dąbkowska i Dobkowska, Jak opowiadał mi dnia 09.04.2010 r. Edmund Grudowski wnuk Michała, powiedział, że jego dziadek Michał miał w Jankowie Skarbowo k/Nowogrodu jeszcze dwóch braci, z którymi musiał się podzielić ojcowizną. Nie mogąc się dogadać z nimi sprzedał swoją część ojcowizny i za te pieniądze kupił ziemię w Kamionowie. Potem chcąc obdzielić swoje liczne dzieci z trzech małżeństw sprzedał gospodarstwo w Kamionowie dla syna Stanisława Lendo, męża Leokadii i zamieszkał w Nożewie gm. Olszewo-Borki.
oo I. ok. 1879 Marianna Dąbkowska (*1859+1883), Nowogród
oo II. ok. 1885 Marianna Dobkowska (*1859+1904), Nowogród
oo III. ok.1906 Marianna Mierzejewska
19. Dobkowska Marianna, -, + mniej-więcej.
oo, mniej-więcej 1885 Michał Lendo
20. Żebrowski Antoni - * mniej-więcej 1830, +, wg Adama Pszczółkowskiego "...dziedzica części wsi Grabowo-Tryłoga par. Krasnosielc...” źródło: "Gniazdo i Krze. Rodowody Chodkowskich", wyd. 2005 r, str 455
oo, mniej-więcej 1860 Joanna Bukowska
21. Bukowska Joanna - * mniej-więcej 1840, +,
oo, mniej-więcej 1860 Antoni Żebrowski
22. Krupiński Konstanty - * 1842, + 1899?, akt ur. nr 20/1842, www.warszawa.ap.gov.pl/indeksy.html,
Miał coś wspólnego z lasem. Po śmierci pierwszej żony ożenił się ponownie pozostawiając na wychowanie Eleonorę u brata
oo I., 1865 Teofila Taborska Akt nr 11/1865 www.warszawa.ap.gov.pl/indeksy.html
23. Taborska Teofila, - * mniej-więcej 1841, + 1872. Akt zgonu 17/1872
Były dwie siostry Taborskie. Obydwie wyszły za mąż za braci Krupińskich. Zmarła podczas porodu Eleonory.
oo, 1865 Konstanty Krupiński
24. Orbik Józef - Tajno, *1815-08-01. Około 1863 ostatnie dziecko rodzi się w Orzechówce a nie tak jak poprzednie w Tajnie, może to świadczyć o przeprowadzce podobnie jak rodziny Adama Orbik i Franciszki Kulesza vel Kulasz. Moje własne domysły na podstawie informacji i danych ze strony www.orbikfamily.com
oo, Tajno, 1842-11-12 Józefata Klimont Vel Kuligowska
25. Klimont vel Kuligowska Józefata
oo, Tajno, 1842-11-12 Józef Orbik
26. Orłowski Piotr.
oo, Augustyna Orłowski
27. Orłowski Augustyna
oo, Piotr Orłowski
28. Noruk Franciszek - * mniej-więcej 1822, + Jaziewo, mniej-więcej 1908, [], Jaminy,
oo I. Jaminy, mniej-więcej 1865 Konstancja Lewoc,
oo II. Marianna Świderska? (sugestia mojej Mamy)
29. Lewoc Konstancja - * Jaminy, mniej-więcej 1836, + Jaziewo, 1920-06-09, [], Jaminy.
Wg relacji rodzinnych zmarła siedząc na krawędzi łóżka, miała cichą i spokojną śmierć. akt zgonu 71/1920 USC Sztabin
oo, Jaminy, mniej-więcej 1865 Franciszek Noruk
30. Kamiński Jan - * mniej-więcej 1833, + Polkowo.
Ta rodzina do Polkowa przybyła z Wrotek wg relacji Cypriana Łuby
oo, Marianna Kruza
31. Kruza Marianna * mniej-więcej 1842, + mniej-więcej.
oo, Jan Kamiński

5. 3 x Pradziadowie

32. Mierzejewski Marcin -* mniej-więcej 1823, + 1858
oo, Anna Choromańska
Wg mojej hipotezy Marcin pochodził z Suchcic. Jego małżonka Anna Choromańska pochodziła prawdopodobnie z Repk a ściślej z Mierzejewa Repk jak wówczas nazywano tą małą wieś pośród puszczy- lasu dawniej zwanego Mierzejewo. Do dziś Repki zamieszkują rodziny Mierzejewskich i Choromańskich, niestety ich pamięć tak daleko nie sięga.
Marcin z Anną po ślubie zamieszkali w Repkach i tam urodziły się ich pierwsze dzieci w tym także Władysław, Jan i Roman a być może i inne. W przypadku dwóch ostatnich wymienionych umarli w wieku kilku lat. Czego dowody znalazłem poprzez akta zgonu w arch. diecezjalnym w Płocku z Hanią Lewicką zd Mierzejewską oraz w nadesłanym przez Garreta akcie, które odnalazł w Suchcicach parafii Goworowo. Te akty zgonu upewniły mnie, że zapewne chodzi o tego właśnie Marcina i Annę Mierzejewską, których to dzieci, gdy mieszkali już w Suchcicach tam też umarły, ale ze wzmiankowaną dla mnie naprowadzającą informacją o Repkach.
W Repkach Marcinowi i Annie być może nie wiodło się najlepiej, dlatego też powrócili lub po prostu zamieszkali w Suchcicach.
33. Choromańska Anna, * mniej-więcej 1822, + po 1874
oo, Marcin Mierzejewski
34. Kamionowski Jakub, * Kamionowo, mniej-więcej 1826, Kleczkowo, +, Kamionowo, [], Kleczkowo.
za www.kamienowski.art.pl Historia rodziny Kamienowskich vel Kamionowskich związana jest z ziemią łomżyńską, gdzie odnaleziono wieś Kamienowo (na niektórych mapach Kamionowo). Jednocześnie uwzględniano chwiejność nazwiska, która powodować mogło rozmaite jego przekręcenia. Badania wykazały, że pierwotnie brzmiało ono Kamionowski herbu Korwin (czarny kruk na czerwonym polu ze złotą obręczą w dziobie). Tę formę nazwiska potwierdzają zarówno analizy językowe (zmiana złożenia 'io' na 'ie' jest typowa i wynika z ewolucji języka) jak i analogiczna zmiana nazwy miejscowości z Kamionowa na Kamienowo. (Gdy utrwaliła się zmiana nazwiska na Kamienowscy, należało zmienić także nazwę wsi na Kamienowo). Stwierdzono chwiejność w nazwie miejscowości Kamionowo (jest taka jeszcze w XVI wieku), która to zmienia się na Kamienowo (XVII/XVIII w). W związku, z czym można założyć chwiejność nazwy odmiejscowej rodu Kamionowskich - Kamienowskich. (Źródło: "Atlas Historyczny Polski. Mazowsze w drugiej połowie XVI wieku.", PWN 1973. s. 176 indexu) Kamionowscy zostają wylegitymowani ze szlachectwa w "Spisie szlachty Królestwa Polskiego", Warszawa 1851, (wylegitymowanie oznaczało nie tylko wykazanie szlacheckiego pochodzenia, ale także kultywowanie tradycji oraz angażowanie w sprawy społeczne). W Spisie wzmiankowani są: Józef Joachim, syn Walentego 1140 Wiktor Szymon Tadeusz, syn tegoż 1141 Alexy v. Alexander Jakób, syn Pawła 1573 zaś u Bonieckiego czytamy: KAMIONOWSCY herbu KORWIN z Kamionowa, w powiecie łomżyńskim. Mikołaj Kamionowski, syn Piotra, dziedzic Kamionowa i Dąbka, w ziemi łomżyńskiej, część tamże sprzedał 1574 r. Witowi Kamionowskiemu, synowi Pawła (M. 111 f. 140). Bartłomiej i Stanisław podpisali, z ziemią różańską, elekcyę króla Michała (1669). Paweł, syn Macieja i Urszuli z Gniazdowskich, nabył 1791 r. od Walentego i Petroneli z Kamionowskich, małżonków Truszkowskich, część Jastrząbek Starych i Sapek (DW. 107 f. 412). Aleksy v. Aleksander, syn Pawła, Józef Joachim i Wiktor Szymon, synowie Walentego, Michał, syn Michała, i Franciszek Wincenty, syn Jakóba, legitymowali się ze szlachectwa w Królestwie, w pierwszej połowie XIX-go wieku. Źródło: Adam Boniecki "Herbarz Polski" Część I. Tom IX. Warszawa 1906.
--- Kolejna wzmianka to: Kamionowscy. Gniazdem drobnoszlacheckiej rodziny Kamionowskich była wieś Kamionowo koło Kleczkowa. Po latach członkowie rodziny rozeszli się po różnych wsiach powiatu ostrołęckiego. W 1785 roku odnotowano w dokumentach szlachetnego Grzegorza Kamionowskiego. W 1829 w aktach wymieniono szlachcica Michała Kamionowskiego. Miał 35 lat. Mieszkał na części dziedziczonej w Kamionowie. Jego żona, Rozalia, pochodziła z Wądołkowskich. W tym samym roku urodziło im się dziecko, które na chrzcie otrzymało imię Wojciech. Źródło: Jan Boguski "Herbarz szlachty ostrołęckiej" Ostrołęka 2002.
--- O wsi czytamy w innym miejscu: Kamionowo, wieś szlach., pow. ostrołęcki, gm. Troszyn, par. Kleczków. W 1827 r. było tu 14 dm. 77 mk. Źródło: "Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich" Warszawa 1882. Tom III
---Franciszka Dzwonkowska, ur. około 1775 r., wyszła za mąż za Stanisława Kamionowskiego, zamieszkała w Kamionowie "na dziedzictwie", mieli córkę Krystynę, ur. w 1795 r., która 20 lutego 1814 r. wyszła za mąż za Pawła Chełstowskiego, lat 49 z Gocłów." ADŁ, Akta małżeństw parafii Kleczkowo z lat 1808-1820, mikrf. 4/1523. Informacja dzięki uprzejmości Pana Tadeusza Dzwonkowskiego.
oo, Kleczkowo, mniej-więcej 1860 Marianna Rostkowska
35. Rostkowska Marianna * mniej-więcej 1828, +?.
oo, Kleczkowo, mniej-więcej 1860 Jakub Kamionowski
36. Lendo Roch, * 1832
37. Bożomańska Aniela, * 1829,
38. Dobkowski?
39. ...
40. Żebrowski Franciszek?, *
41. Perzanowska Franciszka?, *
42. Bukowski Ludwik? –
Pochodził z Pienic (z tzw. majątku) Podobno krewny Emil Bukowski jeszcze za Niemca "zarządzał" majątkiem w Pienicach, ale po wojnie w obawie przed Sowietami i nową władzą wyprowadził sie do Warszawy.
43. Ruszczyńska Cecylia?, *
44. Krupiński Franciszek, * mniej-więcej 1808, + mniej-więcej.
oo, mniej-więcej 1830 Rozalia Tadaj
45. Tadaj Rozalia, * mniej-więcej 1813, + 1862, akt zgonu 29/1863 Bogate
oo, mniej-więcej 1830 Franciszek Krupiński
46. Taborski Jan, -, *, Klimki, mniej-więcej 1810, + mniej-więcej., Akt Małżeństwa nr 16 z 1829 ASC Bogate Arch. w Pułtusku. "Podobno pochodził z Rostkowa tego samego od św. Stanisława Kostki. Miał, co najmniej dwie córki, które wyszły za mąż za braci Krupieńskich"
oo, Dobrzankowo, 1829-11-16 Agnieszka Bojarska
47. Bojarska Agnieszka, * mniej-więcej 1811, +?. Akt ur. 39/1811 Bogate
oo, Dobrzankowo, 1829-11-16 Jan Taborski
48. Orbik Wawrzyniec, -, *, Tajno, mniej-więcej 1794, + mniej-więcej. www.orbikfamily.com
oo, Tajno, mniej-więcej 1813 Rozalia Szczęsny
49. Szczęsny Rozalia
oo, Tajno, mniej-więcej 1813 Wawrzyniec Orbik.

50. ...
51. ...
52. ...
53. ...
54. ...
55. ...

56. Noruk Mathias?, *ok.1800.

źródło http: //www.kobidz.pl/app/site.php5/article/25/3163.html
"...W XVII wieku powstała założona przez Butlerową Ruda Jaminy (dziś wieś Jaminy). Rudę prowadził Stanisław Reszka, który płacił 60 zł czynszu za rudę i 20 zł za 2 włóki gruntu. W 1700 roku r. uda była w bardzo złym stanie, być może ze starości. Obok osiadł na 0, 5 włóce Jan Łaźnia, który płacił 7, 15 zł czynszu. Na zachód od Jamin, nad bagnami Netty w ostępie Jaziewo, osadzono chłopów, którym nadzielono 5, 5 włóki ziemi. Obok nich zagospodarowywali się osocznicy z Jedeszek, także na 5, 5 włókach. Po nich osadzono na dalszych 5 włókach i 17 morgach chłopów: Mateusza Janika ze wsi Kamieńskie, Marcina Rzepkę i Marcina Czilewskiego. Takie były początki wsi Jaziewo"

W innych źródłach przeczytać możemy że, Jaziewo powstało w XVII wieku w wyniku kolonizacji z terenów Grodzieńszczyzny lub osadnictwa z głębi Rosji. Jedną ze starszych założonych tam miejscowości jest istniejące do dziś Jagłowo obok Polkowa, Jadeszek, Jamin, Dębowa i Mogilnicy w których zamieszkiwali moi przodkowie z żeńskiej linii między innymi o naziwskach Noruk, Naruk, Karp, Orbik, Orpik, Wojtkielewicz, Kruza, Kamiński, Haraburda, Lewoc. Można także przypuszczać iż w wyniku wielu działań wojennych (potop szwedzki i inne) następował nie do końca kontrolowany ruch osadniczy (kolonizacja wewnętrzna), czasem wynikający również z nadmiernych obciążeń pańszczyźnianych i tym samym zbiegostwa ludności wsi.
oo, Jaminy, 1821 Theresia Haraburda
57. Haraburda Theresia.
oo, Jaminy, 1821 Mathias Noruk
58. Lewoc Wojciech - + informacja na podstawie wizyt i rozmowy telefonicznej z USC Sztabin. 12.05.2009
oo, Jaminy, 1825-02-14 Franciszka Kundziewicz Lub Kunda
59. Kundziewicz lub Kunda Franciszka -. informacja na podstawie wizyt i rozmowy telefonicznej z USC Sztabin. 12.05.2009
oo, Jaminy, 1825-02-14 Wojciech Lewoc
60. Kamiński Adam
61. Kapusta Marianna
62. ...
63. ...

6. 4 x Pradziadowie

64. Mierzejewski Baltazar
65. Mierzejewska? Marianna
66. ...
67. ...
68. Kamionowski Antoni, * ok. 1794, +, Rodzina legitymowała się szlachectwem jeszcze w 1-szej połowie XIX wieku. Mieli Herb KORWIN i byli dziedzicami Kamionowa i Dąbek dokupując także inne ziemie np. od Jastrzębskich
oo, Marianna Chełstowska
69. Chełstowska Marianna, oo, Antoni Kamionowski
70. Rostkowski?
71....
72. Lendo Franciszek
73. Flera Katarzyna
74. Bożomański Jan
75. Flera Ewa
76. ...
77. ...
78 ...
79. ...
80. Żebrowski Józef?
81. Majewska Małgorzata?
82. Perzanowski Idzi?
83. (Perzanowska) Józefa?
84. Bukowski, Franciszek?
85. Łazowska Marianna?
86. Ruszczyński Teofil?
87. Mossakowska Marianna?
88. Krupiński?
89. ...
90. Tadaj Adam, * mniej-więcej 1773, + mniej-więcej.
oo, 1809-11-11 Marcjanna Królikowska
91. Królikowska Marcjanna, * mniej-więcej 1789, + mniej-więcej.
oo, 1809-11-11 Adam Tadaj
92. Taborski Jakób - * Olszewce, mniej-więcej 1769, + mniej-więcej.
Taborscy są tu podobno są od XIV w wg relacji Pani wójt Przasnyskiej Grażyny Wróblewskiej - tak przekazał mi Wiktoryn Taborski Sam Jakób Taborski jak wynika z zapisów w dokumentach parafii Bogate, (ur. w Klimkach parafii Karniewskiej?), Był karczmarzem i osobą często występującą w wielu zapisach, więc można przypuszczać, że był też osobą poważaną i szanowaną, którą dobrze mieć po "swojej stronie" nawet, jako chrzestnego dziecka swego.
oo I.,Bogate, mniej-więcej 1833-11-07 Józefata Kuczprowska?, II., Katarzyna Kinas?
93. Kinas? Katarzyna, -, *, Roszbyn, mniej-więcej 1782, +, Dobrzankowo, 1832-12-20, Zg. 57 z 1832 ASC Bogate, arch. Pułtusk zapisane jest tam, że ona i rodzice przybyli z kraju Pruskiego, miejscowość Roszbyn. Wg wyliczeń, na podst. aktów urodziła się między 1782-1784 rokiem.
oo, Jakób Taborski
94. Bojarski, Andrzej, -, * mniej-więcej 1777, + mniej-więcej 1829-12-16, Wg dok z arch. w Pułtusku zwany także Jędrzejem był "zagrodnikiem”, czyli chłopem, który raczej nie dysponował dużą ilością własnej ziemi. Zamieszkiwali w tzw. "budach" na „piaskach dobrzankowskich", jak sądzę gdzieś w okolicy rzeki.
oo, Barbara Byniówna
95. Byniówna Barbara,
oo, Andrzej Bojarski
96. Orbik Marcin - * Tajno, mniej-więcej 1758.
oo I.,Tajno, mniej-więcej 1778 Katarzyna Kulik,
oo II.,Tajno, 1791-10-16 Agnieszka Sotkow Lub Sotkowska
97. Sotkow lub Sotkowska Agnieszka.
oo, Tajno, 1791-10-16 Marcin Orbik.
98,99,100,101,102,103,104,105,106,107,108,109,110,111,112,113,114,115,116,117,118,119,120,
121,122,123,124,125,126,127.

7. 5 x Pradziadowie

128,129,130,131,132,133,134,135,136,137,138,139,140,141,142,143,144,145,146,147,148,149,150,
151,152,153,154,155,156,157,158,159,160,161,162,163,164,165,166,167.
168. Bukowski Baltazar.
oo Zuzanna Dembińska
169. Dembińska Zuzanna.
oo Baltazar Bukowski.
170,171,172,173,174,175,176,177,178,179.
180. Tadaj Franciszek - * mniej-więcej 1758.
Wg zapisów z arch. w Pułtusku był wójtem wsi Dobrzankowo
181,182,183.
184. Taborski Stanisław.
POCHODZENIE NAZWISKA Nazwisko Taborski związane jest z ruchem husyckim i z miejscowością Tabor (zachodnie Czechy). W 1420 roku. Husyci założyli warowna osadę o nazwie Tabor (poprzednia nazwa tej miejscowości to Hradiste), a odłam ich został nazwany Taborytami. Od tej pory pojawiły się nazwiska Tabor i Taborsky. Husyci wyruszyli na Śląsk, a w 1433 roku dotarli do ziem Zakonu Teutońskiego biorąc udział w wyprawie wraz z polskim rycerstwem. Wielu rycerzy pozostało na ziemiach polskich i litewskich. Na tych ostatnich w XVI wieku pojawiły się nazwiska: Tabor, Taborski, Taborowski, Taborowicz wszyscy pieczętowali się herbem Półkozic. Po podpisaniu w 1413 roku w Horodle aktów adopcyjnych wiele litewskich rodzin szlacheckich zostało przyjętych do polskich rodów heraldycznych. Wówczas na Litwie pojawiła się szlachta pieczętująca się herbem Półkozic. Taborscy byli również religijnymi uchodźcami, prześladowanymi na ziemi czeskiej. W XVII wieku emigrowali na Śląsk i Wielkopolskę (koło Kępna założyli osady: Tabor Wielki i Tabor Mały). W Czechach Taborscy nosili tytuł rycerski i używali predykatu von Ahornberg. W XVIII wieku Taborscy wywędrowali z Czech do Krainy (obecnie Słowenia) i używali predykatu Taborscy von Hirschfeld. Powstało wiele linii i Taborskich: czeska, niemiecka, austriacka i polska. Taborscy osiedlili się również we Francji i Hiszpanii oraz Stanach Zjednoczonych. (źródło: Nasz-Klasa ród Taborskich)
oo, Franciszka Taborska
185. Taborska Franciszka.
oo, Stanisław Taborski
186. Kinas Jan.
oo, Elżbieta Kinas
187. Kinas Elżbieta.
oo, Jan Kinas
188,189,190,191.
192. Orbik Bartłomiej - * Tajno, mniej-więcej 1716, + Tajno, mniej-więcej 1776,
oo, Tajno, mniej-więcej 1748 Zofia Orbik
Na podstawie: www.orbikfamily.com.
Mój wywód odnośnie rodzeństwa i kolejnych pokoleń jest w dużej mierze przypuszczeniem opartym na podst. dat i informacji otrzymanych z badań, Jay Orbik oraz mojemu przyporządkowaniu. Być może Szymon Orbik (+żona Katarzyna) jest stryjecznym bratem Bartłomieja. Natomiast Anna Orbik (+Marcin Kanoza) oraz Marcin Orbik (+Anna Sanas) urodzili się "pokolenie" wcześniej niż Bartłomiej. Więc dochodzi nam kilka nowych gałęzi. Należy jednak pamiętać o szalejących epidemiach, podczas których wymierały całe rodziny i wioski.
Z opisanych przez Jay`a Orbików występują jeszcze: #Marcin Orbik + Anna Sanas mieli 2 dzieci: 1.Szymon Orbik (*1719 - +1776) ożenił się z Katarzyną ok 1745 roku, zmarł w Tajnie.
2.Kazimierz Orbik (*1724 - +????) ożenił się z Marianną Durnan w 1749 r.
Najczęściej data ślubu wyznacza urodzenie pierwszego dziecka w związku. #Szymon Orbik i Katarzyna mieli 8 dzieci:
1.Marianna Orbik (*1745 -????) w Tajnie.
2.Mateusz Orbik (*1747 -????) w Tajnie
3.Andrzej Orbik (*1749 -????) w Tajnie
4.Jakub Orbik (*1752 -????) w Tajnie
5.Wawrzyniec Orbik (*1755 -????) ożenił się z Zofią Romanowską
6.Marianna Orbik (*1757 -????) w Tajnie. Pojawienie się ponownie Marianny może świadczyć tylko o wczesnej śmierci Marianny urodzonej w 1745 r.
7.Anna Orbik (*1759 -????) wyszła za mąż w 1782 roku z Marcinem Micdukowskim
8.Marianna Orbik (*1762 -????) wyszła za mąż 29 września 1789 roku z Wojciechem Kamińskim. Kolejne pojawienie się Marianny może świadczyć o śmierci Marianny urodzonej w 1757 r.
#Wawrzyniec Orbik & Zofia Romanowska w księgach Parafii Bargłów Kościelny występuje tylko jedno dziecko z tego małżeństwa, syn Szymon Orbik (*1775 -????) w Tajnie ożeniony z Heleną Szczesny. Bardzo popularnym sposobem wybierania imion w tamtym okresie było nadawanie go po przodku lub jakimś popularnym świętym, w przypadku kobiet za świętokradztwo uznawano nadanie dziecku imienia Maria i jej substytutem było Marianna.

193. Orbik Zofia.
oo, Tajno, mniej-więcej 1748 Bartłomiej Orbik
194,195,196,197,198,199,200,201,202,203,204,205,206,207,208,209,210,211,212,213,214,215,216,
217,218,219,220,221,222,223,224,225,226,227,228,229,230,231,232,233,234,235,236,237,238,239
240,241,242,243,244,245,246,247,248,249,250,251,252,253,254,255.

8. 6 x Pradziadowie

256,257,258,259,260,261,262,263,264,265,266,267,268,269,270,271,272,273,274,275,276,277,278
279,280,281,282,283,284,285,286,287,288,289,290,291,292,293,294,295,296,297,298,299,300,301
302,303,304,305,306,307,308,309,310,311,312,313,314,315,316,317,318,319,320,321,322,323,324
325,326,327,328,329,330,331,332,333,334,335.
336. Bukowski Jan.
337,338,339,340,341,342,343,344,345,346,347,348,349,350,351,352,353,354,355,356,357,358,359
360,361,362,363,364,365,366,367,368,369,370,371,372,373,374,375,376,377,378,379,380,381,382
383. ...
384. ...
385. Orbik Anna - * mniej-więcej 1696.
Informacje zebrane przez Jay Orbika z USA www.orbikfamily.com .
Matka Bartłomieja Orbika oraz nieznanego ojca, gdy Bartłomiej ma ok. 6 lat matka wychodzi za mąż za Mateusza Konoza, którego rodzina zakładała uprzywilejowaną przez króla wieś Polkowo.
oo, mniej-więcej 1722 Mateusz Konoza.

Baner 720x300

create your own banner at mybannermaker.com!
Copy this code to your website to display this banner!